Witam się i ja
nie udało mi się odespać nocnych posiedzeń na BB, bo musieliśmy wstać i jechać w sprawie kuchni. Aczkolwiek poranek był i tak nadwyraz przyjemny, bo TZ zaczął się do mnie dobierać zanim się jeszcze w ogóle na dobre obudziłam. Doszło więc od tego, że musiałam zadzwonić do gościa od kuchni i przełożyć spotkanie o godzinę później, bo niestety trochę nam zajęło poranne baraszkowanie. :-) Oczywiście jestem zachwycona. Mam nadzieję, że to ładnie wszystko przyspieszy. I oby tak dalej. Nawet postanowiłam że skoro tak, to się dzisiaj wysilę i zrobię sobie "tam" depilację. Bo wtedy jakoś tak przyjemniej mi będzie się rozkraczać. A teraz to mu nie odpuszczę. Poza tym niech chłopina się wyszumi przed połogiem.
Też już chodzę jak na bombie zegarowej. Mam nadzieję, że urodzę chociaż ze dwa tygodnie wcześniej.
Szafki robimy mieszane, na górze będą wisiały dwa rzędy i będą na przemian mleczne i pełne, w różnych konfiguracjach. Na projekcie wygląda to super. Już nie mogę się doczekać na maxa. Siedzę i gapię się w projekt. A to jeszcze 2 miesiące.AAAAAAAAA.
Byliśmy na zupie Pho u wietnamców, potem zimny arbuz. Teraz wróciliśmy do domu, zjadłam kanapkę z nutellą i chyba utnę sobie drzemkę. TZ już chrapie.
Milionka niezła akcja z tą filiżanką :-) hehe. Dobre dobre.