Byliśmy na spacerku, a teraz młody śpi na tarasie, choć zimno jak cholera i chyba długo go nie będę trzymać na zewnątrz.
Wczoraj wieczorem o 20 wyssał cyca, ale czułam że jest mało no i pomimo, że zasnął wybudzał się co 10-15 minut i ewidentnie był głodny, więc o 20:30 dostał 120 bebilonu, pił aż mu się uszy trzęsły i natychmiast zasnął. W związku z tym w cycach mi się ładnie i dużo nazbierało i o 23:30 mleko aż tryskało :-). Potem karmienie o 3, 5 i 7:30 cycem. Ale już o 10 rano znowu było pusto i dostał butle. A o 12:30 już cyce pełne i dzieć znowu najedzony cycem. Chyba więc będę go rano i wieczorem dokarmiać bo w tych godzinach moja laktacja potrzebuje ewidentnie przerwy, a wpływa to wręcz pozytywnie na pozostałe karmienia piersią. Wczoraj wieczorem karmiłam go butlą i płakałam, jak głupia. A dzisiaj już sobie to w głowie ułożyłam, że i tak mam super że karmię, i trudno skoro muszę to będę dokarmiała, pogodziłam się z tym. Zresztą w związku z tym reszta karmień cycem obfita.
k8 a jak u Ciebie koty w stosunku do Fifiego? Bo u mnie na początku była obojętność i raczej omijały młodego szerokim łukiem, a teraz jest fala miłości i ciągle chcą być przy nim. Spanie w łóżeczku w nogach, na przewijaku itd. Oczywiście bardzo przyjaźnie i bez kontaktu bezpośredniego, ale chcą być blisko, razem z nim.