Hej.
Piszę na szybko.
Noc masakra, cała nieprzespana, w dodatku w pewnym momencie nie bylam w stanie juz ogarnac kiedy skurcz sie zaczyna, kiedy konczy i ile trwa itp.
O 5:30 Izba Przyjec, ale byly "pilniejsze przypadki" niż ja, wiec poczekalam troche.
Rozwarcie nic sie nie ruszylo, szyjka dalej 1 cm.
Ale skurcze sie zmienily.
Są dłuższe (ok 1 min) z dwoma szczytami, co 5 min.
W dodatku mała miała słabe tetno takie 110, dopiero pozniej rozbujala sie do 130.
Moglam zostac, ale na ocp, wiec wrocilam do domu.
Mam przyjechac po poludniu (o ile wczesniej mnie nie strzeli ;p) na zapis, bo mala juz zmeczona skurczami.
W sumie ja tez, bo mam je od wczoraj od godziny 19 takie dosc mocne bo 70-90.
Narazie mam tak dosc, ze ide polezec.
