Hehe wychodzi na to, że w tym gronie to ja będę ostatnia

Wszyscy nam wróżą termin na 4 września - na rocznicę. Niby z OM wychodzi n 29 ale ja wątpię, choć chciałabym urodzić w sierpniu - nie wiem dlaczego :-)
Wczoraj, mimo że było chłodno to miałam stopy jak baniaki. Dzisiaj była położna i mnie nastraszyła trochę, żeby jak puchną to zwłaszcza kontrolować ciśnienie, bo to czasem jest objaw gestozy. I radziła zrobić badania jeszcze raz, zwłaszcza mocz na obecność białka i kreatyniny. I jak tak dalej będą puchnąć to chyba się zdecyduję.
Nie wiem jak ja wytrzymam w niepewności do 2 września, bo dopiero wtedy mamy następne KTG, gdyby oczywiście się wcześniej nic nie wykluło. Dobrze, że chociaż położna miała dopplera to sprawdziła, że mała ma dobre tętno.
A jakby tego było mało, to mówiła, że jak odejdą wody, to lepiej jechać do najbliższego szpitala, bo nie wiadomo czy pępowina nie wyleciała i że może być przez to potem niedotlenienie. I co ja mam teraz zrobić? Chciałabym w tej Bydgoszczy, ale to z 1,5h jazdy... Ryzykować? Będę się normalnie modlić o skurcze bez odejścia wód :-)
Zazdroszczę tym, które już mają Baby On Board... ;-)