Quincy - z tym bólem nerki, to bardzo możliwe, że Ci Maleństwo uciska. Moja znajoma miała przypadek, że właśnie dziecko uciskało mocno na nerki, położyli ją do szpitala, wciskali jakieś antybiotyki bo nie wiedzieli od czego ją tak boli. W końcu po 3 tyg się zorientowali.... Nie ma to jak nfz.. Zapytaj lekarza następnym razem żeby sprawdził może na usg jakoś.. Albo spróbuj z Bejbem popertraktować żeby zmienił ułożenie żeby mamusi nie kłuć :-)
Zapytam jeszcze raz - czym wypychasz te śliczności sówkowe, jeśli w ogóle to się wypycha?
Taka J. - Dziewczyny mają rację - przede wszystkim to nie wolno Ci się denerwować, dla dobra Dziecka!! Ten paciorkowiec to popularna rzecz, położne z porodówek o tym mówią jak o chlebie powszednim, także na pewno wiedzą jak sobie z tym radzić - na pewno wszystko będzie ok, nie martw się;-)
Ja się zmagam ostatnio z potworną zgagą. Chociaż to chyba bardziej podchodzi pod refluks, bo mi się ten kwas strasznie cofa, aż czasem w ustach czuje... ble... A co najgorsze, to wszystkie dozwolone specyfiki u mnie wywołują efekt odruchu wymiotnego tak mi nie smakują, te do ssania. Jedynie co to dzisiaj spróbowałam sobie rozpuścić gealcid, tyle o ile pomógł, ale słabo. Czasem już tego nie wytrzymuje, a nie potrafię się przełamać żeby ssać te cholerstwa... Macie może jakieś inne sposoby?
Niby już późno, ale ja muszę jeszcze zabrać się za moje porzeczki. Mamy dosyć spory ogród przy domu, dużo drzewek owocowych, które właśnie zaczynają dojrzewać. I nie wiem jak ja to wszystko ogarne teraz... Kompoty, soki, wiśnie drylowane

Taaa, fajnie się je konsumuje, ale obrobić to wszystko to jest dopiero masakra...
A co do tych wymazów - to kurcze, to lekarz lub położna chyba powinni pobrać ten wymaz nie? Jakoś sobie nie wyobrażam samemu tam grzebać jakimś patyczkiem. Bo skąd niby pewność, że się dobrze pogrzebało?
