Bunia to zadzwoń do szpitala o wypytaj o wszystko. Ja tak zrobiłam.
Papui tylko nie przesadź. No i wdychanie farb i innej chemii teraz nie wskazane. Chłopa do roboty zapędź [emoji6]
U mnie jeśli chodzi o hormony to też ani ja ani mąż nie możemy narzekać. Tak samo jak Lilija czasem popłaczę bo mam doła, ale raczej nie szukam zwady i nie awanturuję się. Uff...[emoji5]️
A ja chyba jakaś dziwna jestem bo mimo że to moja pierwsza ciąża to jakoś nie czuję większego lęku przed porodem. Mam podejście będzie jak będzie. Też nie należę do osób które martwią się na zapas o to czy z dzieckiem wszystko dobrze itp.
A dziś prawie jechaliśmy do szpitala bo Junior od wczoraj wieczorem się nie ruszał. Zawsze jak zasypiam i się budzę to tańczy a tu ani wczoraj wieczorem ani dziś rano. Dałam mu 1,5 h na pobudkę, zjadłam śniadanie i czekolady trochę na deser i go szturcjałam aż oddał! [emoji5]️ Wydaje i się że leży pleckami do brzucha i dlatego nie czułam. Szczególnie że wieczorem mi było niedobrze czyli prawdopodobnie kopał mnie po żołądku.
My dziś prawdopodobnie kupimy farbę i tapetę do naszej i Juniora sypialni, ale nie za bardzo mąż ma wolny weekend żeby pomalować. A to szkolenie, a to ślub itd.
Dziś idę na panieński, ale nie mam pomysłu co z włosami zrobić...
Wczoraj oglądałam strony z rzeczami które planuję kupić i mam w zakładkach w kompie i okazało się że łóżeczko które wybrałam chyba ze 3 miesiące temu podrożało! No wściekłam się okrutnie! Mam na szczęście alternatywę, ale i tak się wpieniłam.
Miłego weekendu [emoji8]