Ja bylam pieniądze powydawac troche na siebie

Mamy outlet adidasa nie daleko i sobie kupilam kilka rzeczy a mianowicie buty, toreble i koszulke, ale to na potem bo poki co może byma tam jedna noge zmieściła.
I jestem bardzo zadowolona.
Kamil (tj 20 letni siostrzeniec A) gotuje lasagne, młody gra na wii Josinek w przedszkolu jeszcze ponad godzine to ja odpoczywam.
Poeidziałąm dzis A że musi się zmienić, bo jeśli nie to niestety mnie w jego życiu nie będze bo ja tak żyć nie chce. Za dużo na alkohol sie na patrzyłam. Też święta nie jestem i lubie gin z tonikiem ( on pija piwo) ale nie codzien...
Jeśli chodzi o in vitro jestem jak najbardziej za, jedynie czego do zego nie moglabym przyłożyć ręki to to adopcji/invitro dla zwiazkow homosexualnych. NIe przeszkadza mi że, są, żyja razem, moieszkają, wspolnota majątkowa itp jak najbardziej za ale nie dziecko. Nie dokońca jest dla mnie naturalne.
Co do wtrącania się księży we wszystko to ja wole się nie wypowiadać bo mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera. Mój dziadek przez lata pomagał w kościele, jako kościelny, codzien wstawal o 4 żeby na 5 kościół otwirzyć itp. i to praktycznie za darmo z potrzeby serca...pewnego razu pękł mu żylak, i gosposia zadzwonila do domu,że dziadka do szpitala zabieraja bo trzeba zatamować krwotok. MAma chciałą oddzwonic i połączyła się z księdzem, zapytałą o zdrowie dziadka a on że właśnie nalał sobie wody do wanny i mu wystygni wiec nie może sprawdzić...już nie bede wspomunac ze kilka krotnie oskarżyli dziadka o kradzierze, gdzie kto jak kto ale on my nigdy czdegos takiego nie zrobil...
Bez obrazy dla nikogo dla mnie sekta w sutannach jest czyms co odsunelo mnie calkiem od koscioła. Bo wyznacznikeim dobroci nie jest siedzenie w pierwszej ławce w kościele w wyprasowanej sukience a to czym jesteśmy i jacy dla innych.
Kiedyś bardzo sie z mama kłuciłąm na ten temat bo u mnie chorzy katole w domu mieszkaja. Wiara wiara ale bardziej na pokaz i zapytałąm kiedy ostatnio cos dobrego zrobiła dla drugiej osoby, tak sama z siebie, bezinteresownie. Bo ja co dzien wychodzac do pracy pomagam innym. Tak dostaje tez za to pieniadze, ale nikt mi nie placi za to ze ich przytule czy podniose czy nawet posiedze jak sie czuja samotni i czy przez to jestem gorsza od tej dewotki w mocherze, ktora po to idzie do kosciola zeby obgadac wszystkich?
Oj dla mnie to temat rzeka, bo tak samo w domu mialam jazdeo chrzciny Jochy ( a chrzcilam go jak mial 18 miesiecy) z tego wzgledu, ze mnie zależało by byli tu rodzice chrzestni a wtedy dopiero sie dało. No nie ważne ale chodzi mi o to, że text mojej matki np a ty możebys go tak wreszcie ochrzcila, bo co jak sie cos stanie... NOŻ KURDE co sie ma stać? Po pierwsze nic sie nie stanie, po drugie a nawet jeśli to dziecko niczego nie winne na pewno nie bedzie szlo do "piekła" aj normalnie wlos sie jeży czasem.
NIe wiem czy ma to sens i sklad bo sie rozwinelam jak rolka papieru normalnie... dobra to byloby na tyle!