In vitro.
Myśle, ze ci wszyscy zgorzkniali starzy kawalerowie, którzy tak chętnie wypowiadają sie na tematy, ktore nigdy ich dotyczy nie bedą, którzy natomiast chętnie fundują usuwanie ciąż swoich kochanek (tak, jestem praktykująca katoliczka)
Powinni chociaż raZ przejść z para, starająca sie o dziecko metoda in vitro, prEjsc cały proces na zasądzonej bycia z nimi i zobaczenia ile cierpienia, bólu, wyrzeczeń, zastrzyków, płaczu i drżenia o każdy dzień po udanym transferze i bycie z nimi po
Nieudanym...
Może by przestali pier.... Doloc farmazony a dostrzegli ludzi i ich dramat.
Niech sie zajmą dziećmi, ktore sa przez ich wspolkolegow okaleczone na całe życie! Albo nie. Niech im sie lepiej nigdy na oczy nie pokazują powodując kolejny strach i traumę.
Zakłamane bydlaki.
Niech sie każdy zajmuje tym, czego jest nauczony i może opowiedzieć ewentualnie o swoim doświadczeniu, a nie decyduje o życiu innych, o których pojęcia nie ma żadnego, no dopóki nie doświadczysz czegoś, nie masz bladego pojęcia jak to MOZE nawet wyglądać.
Bólu poronienia, straty dziecka nienarodzonego, a juz wogole
Narodzonego nie można sobie wyobrazic, dopoki sie tego nie przeżyje.
Banda gamoni.