Cinamona - ekstra, naprawdę o takich porodach można słuchać

)) cudownie
A ja nie jestem gotowa! Czuję wewnetrzny lek, płakałam juz dzisiaj z milion razy o byle co. Po każdym posiłku latam ze stresu do toalety, wymylam całe mieszkanie, piekarnik, łazienkę, pokój Ali, zaraz idę do sypialni i dopasować torbę do szpitala dla małego. Czuje, ze musze być dzisiaj gotowa

jeszcze farba do włosów, pedicure i golenie, a o 21 przywożą mi odkurzacz pioracy. Jutro tylko po prezenty dla dzieci, w piątek wizyta u gin, Sb i ND jadę na grilla do rodziców i mogę iść w poniedziałek do szpitala

a i jeszcze dostałam trzy wory ciuchów dla starszej i musze z tym porządek zrobić

))) wicie gniazdka jak nic. Brzuch mi się przez to stawia, a mały na bank się wkręcić w kanał, bo czuję go nad samym spojeniem i to takie dziwne jest

)