Ale dzisiaj dzień smutny...
ja wychodzę z założenia, że nic nie dzieję się bez przyczyny...
Sama mam jutro wizytę i muszę przyznać, że dopada mnie stres, wcześniej myślałam, że jak usłyszę serduszko to już będzie spokój - guzik prawda. Jutro również wracam do pracy po prawie 3tygodniowej przerwie w szkole (mam wychowawstwo w 1 klasie) i mam nadzieję, że nie zastane połowy klasy zasmarkanej, niedoleczonej itp... Nigdy nie chorowałam i nie łapałam od dzieci, ale nie zamierzam ryzykować czymkolwiek! Choć uwielbiam tą prace i dzieciaki!!!
Fajnie, że się mamy i wspieramy! Dziś po wpisie Darii męża ogarnął mnie mega smutek, poczułam się fatalnie, ale pomyślałam, że pewnie każda z Was czuję się tak jak ja i się martwi i jakoś to podnosi na duchu... Pozdrawiam Was mocno!