Jakby któraś jeszcze nie widziała, to opisałam poród w wątku porodowym. Jeszcze mi się przypomniało, że o W. nie napisałam. Dzielny był, chciał pomagać, tylko ja jakoś nie bardzo potrafiłam skorzystać,w ogóle nie chciałam być dotykana przy tych skurczach, bardzo też mi przeszkadzały obce dzięki, jak np. telefon od teściów. Dopiero po było już lepiej i jakiś przypływ czułości do męża.
Mała spokojna, dużo by na cycu wisiała, tylko ja nawet nie wiem, czy coś jej tam leci, ale w każdym razie bardzo ją to uspokaja,a mnie, mam nadzieję, pobudzi laktację.