Ogólnie z moim sie poprztykalismy bo wczoraj zaczął mi wykład robic ze on nie chce żebym brała epidural.. Ze to niebezpieczne bo kręgosłup i ze on nie chce zeby cos mi sie stało.. I ze przecież dam rade BEZ bo on bedzie przy mnie tam i bedZie mnie wspierał i wogole..
Bo jego była żona miała potem problemy z kręgosłupem (ktore zaczęły sie 6lat po porodzie ale dla niego zzo było powodem tego) i miała zabiegi i masaże i cos tam ..
I ze mam dosyć zdrowotnych problemow (cukrzyca) i ze jeszcze z kręgosłupem mi trzeba i bla bla bla.. I na nic moje tłumaczenie ze mam to spotkanie z anestezjologiem w czwartek nt zzo i ze to bezpieczne i wogole..
I mi palnął na koniec ze jak mogłam bez Noego zdecydować jak wiem jakie on ma na ten temat zdanie.. I ze jak zrobię po swojemu to on do szpitala nie chce jechać i byc ze mną.. No ja nie wiem co mu odbiło