Mnie badali przed wyjściem ze szpitala, czy dobrze się goi.
Natka, ja też mam duże duże piersi, stąd u mnie czasem te problemy z przystawianiem. Z laktacją nie pomogę, ale jeżeli chodzi o przystawienie, to któraś położna nauczyła mnie, żeby robić taką "kanapkę", tzn. chwycić mocno pierś i trochę spłaszczyć. U mnie mała wisiała na cycu prawie całą pierwszą noc, zanim zaczęłam mieć dużo pokarmu. Potem nagle z braku zrobił się nawał,a teraz po tych maratonach karmienia czasem mam miękkie piersi, ale szybko się zbiera nowy pokarm.
Dzisiaj chyba zrobimy pierwszą próbę zostawienia małej z tatą,a ja pojadę po zakupy i po jeszcze jeden stanik do karmienia.