U nas czkawka ze 2-3 razy dziennie. Na początku zawsze ją przystawiałam i pomagało, teraz raczej staram się nie od razu przystawiać, chociaż trochę ją ta czkawka męczy. Też mamy takie fazy kopania, że ona niby chce jeść,ale strasznie macha nogami i odpycha się ode mnie. Czasem jak już się przyssie, to przestaje kopać,ale jak nie, to raczej staram się ją wziąć na ramię i poczekać, bo jak je taka wiercąca się, to potem strasznie dużo ulewa.
Wczoraj byłam na kolejnym wyścigu, tym razem to była spora wyprawa, bo aż pod Kielcami był wyścig. Pierwszy raz w podróży samochodem nie spała cały czas, może dlatego, że to dłuższy dystans był. Udało się z dwoma postojami - na karmienie i na przewijanie dojechać. Na miejscu za to ja mż ją nakarmił w czasie mojego ścigania, tak zasnęła na ponad 3 godziny i to mimo tego tego, że impreza była dość głośna. Powrót już ok, karmienie przed podróżą i potem w czasie przerwy na obiad. Dzisiaj też dzień całkiem spokojny, tylko rano mi nie dała pospać, bo jakoś przed 7 było karmienie i potem tyle marudziła, że jak już zasnęła, to postanowiłam wykorzystać okazję i spokojnie się umyć. Mam wrażenie, że coraz fajniejsza się robi (oby nie zapeszyć, bo czasem po 2 spokojnych dniach przychodzi taki, że nic nie da się zrobić). Coraz częściej się do nas uśmiecha, interesuje się tym, co się dzieje, obserwuje nasze miny, machanie rękami, sama obejmuje łapkami pierś, choć tu akurat nie wiem, czy robi to świadomie. Mam wrażenie, że coraz większy klocuszek się robi, czemu się w sumie nie dziwię, patrząc, ile dzisiaj jadła. Tylko u nas wieczorem nie da się jej szybko uśpić. Cała procedura: kąpiel+ubieranie+karmienie zajmuje w najlepszym wypadku 2 godziny, bo to karmienie to jest takie powolne usypianie. Udało mi się ją położyć do łóżeczka, jak jeszcze całkiem nie spała i usnęła sama i nadal od 21 śpi ładnie, ciekawe jak długo jeszcze.