Czasami czuję się jak samotna matka. Ja muszę mieć zawsze siły i cierpliwość do Małej. Wkurza mnie, że to jest oczywiste, że ja się nią zajmuję, nawet jak R. jest w domu. Wkurza mnie, że pyta się mnie czy mi pomóc, zamiast po prostu działać. Albo pyta się czy ma ją wziąć zamiast po prostu brać. A jak ja poproszę, a on jest nie w sosie, to wielka obraza majestatu, czemu ją daję, skoro widzę, że dzisiaj nie ma cierpliwości. A mi po prostu ręce siadają. Wkurza mnie, że matka opiekuje się, a ojciec ewentualnie pomoże. Powinni oboje się opiekować...
Post sponsorowany tym, że Lena marudząca była i potrzebowała noszenia. A mnie w pewnym momencie mdlały ręce...