Ja mysle, ze kazdy maluch jest inny wiec tak naprawde nie wiadomo jak zareaguje dopoki sie nie sprobuje.
Przy najstarszym strasznie sie balam zaburzenia laktacji, wiec nie podawalam butelki. Prawda jest tez, ze nie bardzo mialam potrzebe, wolalam caly czas byc z nim, niewiele wtedy wiedzialam o odciaganiu, mrozeniu, wydawalo mi sie to bardzo skoplikowane, tyle przygotowan. A potem jak sie przygotowywalam do powrotu do pracy to on nie chcial w ogole pic z butelki - probowalam dopiero w 9mcu. Ale jakos dalismy rade i wlasnie skonczylo sie na butelce ze slomka, bo glownie to chcialam do picia wody. Mleko dostawal w kaszkach. Te kubeczki Medeli pochyle tez wtedy probowalam, ale nie bardzo mu szlo, wypijal doslownie mililitry.
Przy srednim sprobowalam dac butle tak miedzy 4-6 tyg, i ladnie pil, przez jakis czas, a potem jak troszke podrosl to nie chcial butelki.
A maly teraz byl karmiony juz 3 razy butelka, pierwszy raz jak mial 3 tyg, i nawet nie pomyslalam wtedy, ze to za wczesnie, nie mialam wyjscia. Ostatni raz jak mial prawie 7 tyg, caly czas wypija taka sama ilosc. Ja daje najmniejszy smoczek, taki z jedna dziurka tylko. Wiec wolno mu leci. A moje mleko znowu szybko leci, jak odciagam to jest taki moment, ze wystarczy jak raz pociagne a ono potem juz samo leci. Wiec mysle, ze maly tez znowu nie ma tak trudno z tym piciem, czasem wrecz nie nadarza z przelykaniem. Moze dlatego mu nie zaburza?
A co do uwiazania - to dla mnie bylo bardziej chyba takie uczucie zwiazane z niedoswiadczeniem w macierzynstwie i ciagla koniecznoscia bycia z nim, kontrolowania czy wszystk jest dobrze niz np. checia wyjscia wieczorem. Moja rozrywka byl wtedy wyjazd na zakupy w piatek wieczorem jak poszedl spac i to mi wystarczalo :-)