Cześć!
Odczułam dzisiaj pierwszy prawdziwy wpływ hormonów

Robiłam badania krwi, bo w piątek mam endokrynologa. No i jak na dobrze wychowaną panienkę przystało, czekałam grzecznie w kolejce 1,5 godziny

(w tej przychodni to norma - najpierw do rejestracji, potem do pobrania). Jedyną osobą, którą zainteresował mój brzuch, była pani przede mną. I pyta się, czy nie przysługuje mi wejście bez kolejki. Ja mówię, że nie wiem, bo informacji żadnej nie ma. A że specjalnie mi nie robiło, to sobie czekałam. W końcu jesteśmy z tą panią pierwsze do pobrania i przychodzi kobitka w bardziej zaawansowanej ciąży. Rejestruje się i od razu się pyta czy może bez kolejki. No i wchodzi. Na co pani przede mną, że widzi pani, trzeba było mówić! A ja burak

wchodzi do środka, zaraz za nią ja, na co pielęgniarka, poinformowana przez tą panią, że ja też w ciąży, mówi, że trzeba było mówić przy rejestracji, a na przyszłość, gdyby właśnie do rejestracji była duża kolejka to mam od razu do nich na pobranie podejść. Ja grzecznie kiwam głową i dalej burak. Wychodzę, okazało się, że wacik mi przeciekł, to musiałam podejść jeszcze raz.
Dojechałam do domu, wchodzę i w ryk

R. się pyta, co się stało, a ja, że nic

Dopytuje się, a ja "bo byli dla mnie bardzo mili"

i dalej płaczę (chociaż już przez łzy zaczynam się śmiać). Potem jeszcze mówię, że się zakrwawiła, na co Chłop z paniką - gdzie?? A ja mówię - tu i pokazuję na łokieć. A on - Jezu, ale się przestraszyłem

Chwilę później już nie płakałam, tylko się oboje śmieliśmy

A jak moim rodzicom to opowiedziałam, to prawie padli z radości
