Czesc bebeczki.
Ja jestem i żyje. W domu 24h na dobę raz w jednym raz w drugim. Tylko tydzień nam został a roboty jeszcze od groma (plus przeprowadzka) aż się boje.
Współczuje smutnych wieści Ola, ale czasem to i lepiej, starość i choroba to nic przyjemnego.
Sann mnie jeszcze nie brakuje oddechu ale już troszke szybciej siżę męczę. Ja przyzwyczajona jestem f=do biegu i intensywnego trybu. Może dlatego.
Blerka a ile już przytyłaś, ile ważysz? Ja to nawet wole nie wspominać. Ruchu mam nadwyżkę, jem zdrowo, może czasem wiecej słodkiego niż przedtem ale bez jakiejś tragedii i co i niestety rosnę i rosnę...
Anney o pakowaniu mi nie wspominaj bo ja nie wiem jak dam radę. Aż mi się płakać chce.
Zaraz doczytam i postaram się odpisać bo tak na raty mi to idzie.