reklama

Sierpniowe mamy 2023

reklama
Pozostając przy tematach urodowych jaki macie stosunek do farbowania włosów w ciąży? W ciąży w córką nie miałam żadnych oporów, farbowałam włosy, nie przywiązywałam zbytnio wagi do tego co jem itd a teraz strasznie się spinam pod tym kątem 😕 Myślicie że lepiej poczekać, odpuścić całkiem czy niczym się nie przejmować? Wiem, że zdania są podzielone. Ja farbuję włosy sama, obecnie używam farb bez amoniaku więc myślę że luz, na pewno całkiem nie byłabym w stanie zrezygnować z farby bo mam już całkiem sporo siwych włosów :o
Ja farbowałam, ale ja robię gęste refleksy, które skóry głowy nie dotykają więc są bezpieczniejsze niż calutkie rozjaśnianie głowy bezpośrednio na skórze 🥴.
 
ja mam takie przerwy po 2-3 dni i znów plamię. Wtf. Bardziej mnie martwi ten dyskomfort/ból przy tym. Już zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest jakaś nadzerka czy coś. No bo czemu mnie tak „rozpiera” i piecze przy tym?😐
A może to rozpieranie i pieczenie niezależne od plamienia? Ja nie mam plamień póki co, ale też bardzo różne bóle mi towarzyszą (ale bez tabletek, do wytrzymania).
Głównie: rozpieranie, kłucie no i jakby pieczenie jajnikow albo samego podbrzusza...
Przyjmuje, że to tak ma być 😶
 
mi tez właśnie przeszło po tym jak cały dzień leżałam plackiem, ale lekarze zdecydowanie twierdzą, ze leżenie jest bez sensu🤷‍♀️ zwariować idzie


postaram się zbadać jutro progesteron i zobaczymy. Nie zbiednieję, a jak się okaże, ze mam go wysokości 50 to przynajmniej będę miała pewność, ze to nie to
Ja ostatnio jak badałam progesteron to miałam 18,4 i nie miałam ani nie mam żadnych plamień, więc może nie trzeba się od razu nastawiać na jakiś mega wysoki wynik, żeby później nie było rozczarowania, że nie jest tak wysoki jak oczekiwałaś.
 
A może to rozpieranie i pieczenie niezależne od plamienia? Ja nie mam plamień póki co, ale też bardzo różne bóle mi towarzyszą (ale bez tabletek, do wytrzymania).
Głównie: rozpieranie, kłucie no i jakby pieczenie jajnikow albo samego podbrzusza...
Przyjmuje, że to tak ma być 😶
u mnie jedno z drugim się zdecydowanie łączy, bo jak czuję to rozpieranie, to już wiem, ze za chwile będę plamić i tak się dzieje albo na odwrót - zaczynam plamić i już wiem, ze za chwile będę mieć rozpieranie
 
Pozostając przy tematach urodowych jaki macie stosunek do farbowania włosów w ciąży? W ciąży w córką nie miałam żadnych oporów, farbowałam włosy, nie przywiązywałam zbytnio wagi do tego co jem itd a teraz strasznie się spinam pod tym kątem 😕 Myślicie że lepiej poczekać, odpuścić całkiem czy niczym się nie przejmować? Wiem, że zdania są podzielone. Ja farbuję włosy sama, obecnie używam farb bez amoniaku więc myślę że luz, na pewno całkiem nie byłabym w stanie zrezygnować z farby bo mam już całkiem sporo siwych włosów :o
ja nigdy nie farbowałam się w ciąży, bo byłam zbyt leniwa. Ale słyszałam, ze przez hormony farba może się nie przyjąć. Coś jak podczas miesiączki
 
Ja nie farbuje,też słyszałam że może nie wyjść to raz,dwa..włosy mam dramatyczne..miałam ładne tylko od 6 miesiąca do porodu,a później przerzedzona miotła. Mój problem jest taki,że nienawidzę włosów krótszych niż pod cycki,więc mi wiszą takie gałązki pod cycki...i jeszcze oszronione..w sensie siwe🤷
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry