JoannaLaura
Fanka BB :)
Przecież nie piszemy o poronieniu cały czas, tu akurat padło kilka historii, ale bez przesady codziennie mamy inne tematy 
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja miałam poronienie zatrzymane o którym się dowiedziałam podczas badania USG w 12 tygodniu. Nic mnie nie bolało dobrze się czułam i nie plamilam nie podejrzewałam że coś z ciążą może być nie tak. Dostałam skierowanie do szpitala. Po tabletkach którymi mnie nafaszerowali roniłam pierwszego dnia. Okropne przeżycie bo z tego wszystkiego z tych emocji dużej ilości krwi zasłabłam w toalecie a później mnie doktor na fotelu „doczyszczał” na żywca. Myślałam że tam zejdę. Pięć dni spędziłam w szpitalu i skończyło się i tak zabiegiem łyżeczkowania. Dwa tygodnie po zabiegu źle się czułam i poszłam na kontrole i okazało się że źle mnie wylyzeczkowali. Lekarz liczył ze może dostanę miesiączkę i się samoistnie oczyszczę ale Beta bardzo wolno spadała i miałam powtórny zabieg łyżeczkowania. Pierwsze łyżeczkowanie 9 maja kolejne 4 lipca![]()
Bardzo mi przykro, ze to przeżyłaśJa miałam poronienie zatrzymane o którym się dowiedziałam podczas badania USG w 12 tygodniu. Nic mnie nie bolało dobrze się czułam i nie plamilam nie podejrzewałam że coś z ciążą może być nie tak. Dostałam skierowanie do szpitala. Po tabletkach którymi mnie nafaszerowali roniłam pierwszego dnia. Okropne przeżycie bo z tego wszystkiego z tych emocji dużej ilości krwi zasłabłam w toalecie a później mnie doktor na fotelu „doczyszczał” na żywca. Myślałam że tam zejdę. Pięć dni spędziłam w szpitalu i skończyło się i tak zabiegiem łyżeczkowania. Dwa tygodnie po zabiegu źle się czułam i poszłam na kontrole i okazało się że źle mnie wylyzeczkowali. Lekarz liczył ze może dostanę miesiączkę i się samoistnie oczyszczę ale Beta bardzo wolno spadała i miałam powtórny zabieg łyżeczkowania. Pierwsze łyżeczkowanie 9 maja kolejne 4 lipca![]()
Trzymaj się zdrowoJa uciekam na dwa tyg z forum ciężko się czyta o poronieniach licząc na szczęśliwe zakończenie ciąży. Jestem 8+2 i mam ogromną nadzije, że mi się uda przejść ciążę zdrową i spokojną. Jak każdej z nas.
Ale czytając posty o poronieniach jest po prostu bardzo trudno mieć nadzieję. Okey to jest życie i tak się zdarza. Ale zdecydowanie łatwiej mieć nadzije przy pozytywnych postach. Sama przeszłam w lutym 2022 ciążę biochemiczną.
Także do zobaczenia koleżanki za dwa tygodnie oraz spokoju dla każdej z Was od wizyty do wizyty życzę ;*
Brawo, moje córki skończyły 1 st a teraz siedzę pod salą z najmłodszym, średni dostał się ale nie chce słyszećMoja młodsza latorośl ma dziś sesję foto w szkole muzycznej, wiecie, poważna sprawa, pierwsze oficjalne zdjęcia z altówką w ręku. No i zastanawiam się, czy w mojej obecnej sytuacji jechać z nią, czy moich rodziców wrobić. Niby nie będę tam ciężarów nosić, ale sama nie wiem![]()
Ciężko nie rozmawiać o naszych historiach, które są częścią naszego życia. Mimo wszystko każda z nas liczy na szczęśliwe zakończenie.
Przepraszam, ale nie zamierzam udawać, że moja droga do macierzyństwa była lekka i przyjemna. Nikt tu nikogo noe straszy, każda jest pełna wiary i nadziei, że wszystkie dotrwamy w zdrowi do sierpnia.
Też jestem po staraniach trudnych i pełnych wyrzeczeń. Zbiegi, laparoskopie, trud zwiazany z informacją o bezpłodności. Kazda wizyta w klinice była dla mnie i męża ciężka. Udało się po 2 latach, może teraz będzie lepiej. In vitro to trudny temat. Ale dlatego, że nie chce się dodatkowo stresować oraz dla swojego zdrowia psychicznego uciekam z forum na ten najgorszy okres ciąży, a nie każe wam przestać o tym pisać ;*Przecież nie piszemy o poronieniu cały czas, tu akurat padło kilka historii, ale bez przesady codziennie mamy inne tematy![]()
Dziękuję za zrozumienie, i powodzenia dla was wszystkich ;*O
Bardzo mi przykro, ze to przeżyłaś
Trzymaj się zdroworozumiem, ja tez w tym najgorszym dla mnie czasie nie mogłam czytać
I do zobaczenia jak już poczujesz się pewniej![]()
Miałam podobnie na grupie rok temu, ale tam były aktualne historie poronień dziejace się w czasie rzeczywistym. A tutaj to historie z przeszłości, trochę straszą, ale takie życie… trzeba być gotowym na wszystko.
Myślę, że takie aktualne historie też potrzebują miejsca.
Rzeczywistość jest brutalna i czasem któraś dziewczyna przezywa tragedię kiedy inne mają powody do radości.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś nie może przeżywać takiej tragedii z naszym wsparciem bo komuś jest za przykro...
Odrobina empatii jeszcze nikogo nie zabiła
Ja miałam chujowe przyrosty i od razu wiedziałam, że nic z tego nie będzie, ale i tak latałam jak opętana na usg aż w końcu usłyszałam to czego się spodziewałam. Chyba łatwiej niż dostać nagle prosto w gębę wyrok.Ja tez zawsze wychodzę z tego, ze jak zawsze jest słodko pierdzaco, to nie jest autentycznie.
Ja cieszę się, ze u większości jest teraz ok. Zatrzymane poronienie brzmi jak największe gowno jakie może się wydarzyć
, mega bym nie chciała tego usłyszeć w środę
. Szkoda, ze nie da się tego samemu zauważyć - ja mam z dnia na dzień gorsze mdłości, a to tez nie jest znak :/.