Asiołek zgadzam się z Tobą w zupełności co do wychowania dziecka, ja akurat mam syna. I wiem o czym piszesz. Moja teściowa ma dwóch synów ( któych zawsze we wszystkim wyręczała - taki charakter) i chwilowo jednego wnuka 13-letniego. Bardzo lubiła jak Adrian jeździl z nią nad jezioro ma tam domek, do czasu jak w wieku 11 lat chciała go kąpać







. Jak jej zwróciłam uwagę, że Adrian mając 5 lat kapał się sam, nie powiem troche z naszą pomoca, ale on uważał, że sam sie kąpie, to to juz była przesada
.
Moja księgowa w pracy która ma córkę i syna zawsze mówiła, że to od chlopców nalezy więcej wymagać, bo ich się oddaje, i żeby przyszła synowa nie narzekała, że ma męża co lezy na kanapie i nic nie robi, a dziewczyna to zawsze się nauczy. I coś w tym jest. Nie jest to pewnie ogólna zasada. Ale ja z tym sie zgadzam i bardzo dużow ymagałam zawsze od Adriana i na początku ciąży kiedy miałam bezwzględny zakaz chodzenia to on mi robił herbatki, nalesniki, budynie i takie tam, nie wspomnę o sprzątaniu itp.
Ale żeby nie było, diabła za uszami też mial, ale na szczęśćie to bylo w przedszkolu i szkole

a w domu miałam złote dziecko:-). jego zachowanie wynikałao chyba z jedynactwa, w rodzinie nie ma dzieci w jego wieku, a tu gdzie mieszkamy są same mlodsze dziewczyny, więc jest wielkim indywidualistom, ale bardzo wrażliwym i uczuciowym.