Witam walentynkowo

, męża nie ma więc spędzam wieczór z laptopem na kolanach . Wreszcie przyszły moje wyniki Pappa i mogę odetchnąć z ulgą , wszystko jest ok , teraz czeka mnie powtórka z toxo i cytomegalii i znów stres .
Straszna historia z tą aborcją

, ja staram się nie oceniać takich decyzji ,nie każdy ma w sobie tyle siły by temu podołać , sama mam chorego brata i od parunastu lat patrze na jego cierpienie ,traktuje go jak swojego syna, i co dzień walczę o poprawę jego bytu i wiem z góry że jestem na przegranej pozycji , to bardzo smutne patrzeć na bliską ci osobę i nie móc jej pomóc , każdy ma prawo do życia ale nikt się nie zastanawia co to za życie . Niemniej usuwanie ciąży w 24 tc nie mieści mi się w głowie
Kahaka - Gratulacje dla koleżanki , dzielna dziewczyna
Anusiah -jestem z Tobą myślami , trzymaj się kochana

tak bardzo mi przykro, nie wyobrażam sobie co musisz przeżywać

(
U nas też marnie jeśli chodzi o sex , złe samopoczucie skutecznie mnie zniechęca
życzę udanej stosunkowo nocy
