Ja też już przy kawce :-)
Anna - dziewczyny mają racje, jak się coś chce to trzeba to przekazać facetowi w krótkich, prostych zdaniach bez metafor i ozdobników, a liczenie, że się sami domyślą to można od razu sobie odpuścić :-)
Ja wam opowiem o mojej pop-iep-rzonej (specjalnie tak zapisałam, żeby mi cenzura nie wygwiazdkowała) sąsiadce :-) Pod nami mieszka babka tak między 60-70 razem z córką, córka spoko, nie robi problemów i idzie się dogadać, rozumna znaczy, ale seniorka szaleje miejscami tak jakby się blekotu nażarła, potrafiła kiedyś późnym wieczorem wezwać policję, że u mnie niby wielka impreza, ściany niemalże huczą, panowie się zdziwili jak zobaczyli siedzące przy stole 4 osoby przy winie i tapas :-) Powiedzieli, że specjalnie postali chwilę przed drzwiami, żeby zobaczyć czy nas chwilowo nie uciszyło, pośmiali się, skwitowali, że niektórzy ludzie mają narąbane do garnuszka, powiedzieli pa i poszli :-)
Ale ad rem... Wiecie, że mam remont w mieszkaniu, raz na 10 -15 lat trzeba... Zgłosiłam do spółdzielni, poinformowałam sąsiadów, wydawałoby się OK... już pierwszego dnia jak kuli przyleciała z pyskiem jak krokodyl jak długo będzie trwać, u nich małe dziecko. Powiedziałam, że zdaję sobie z tego sprawę i panowie skończą tak szybko jak tylko będą mogli, w końcu mnie też zależy, żeby mieszkanie wróciło do normy tak szybko jak się tylko da. Wydawałoby się, że zrozumiała.
Zdemontowali mi kibelek więc wyprowadziłam się do babci więc resztę relacji znam z zeznań mojego D i koleżanki, która przypadkowo też została w całą "aferę" wplątana :-)
Dwa dni później ktoś się dobija, D. otwiera i dzień dobry nie zdążył powiedzieć jak ta stara rura znowu go opierdziela, że na policję doniesie, kurna kogo ona tam nie powiadomi... D. jej powiedział, że droga wolna, remont w spółdzielni zgłoszony, a sam jest ciekaw jakich zarzutów by użyła zgłaszając sprawę na Policję. Jak ktoś nie nadaje się do mieszkania w bloku buduje sobie chatkę w Bieszczadach i ma spokój :-)
Koleżance się oberwało bo do jej córki powiedziała, że trochę przegina z tym awanturowaniem się, że w końcu u nas też ma być dziecko i raz na jakiś czas trzeba mieszkanie odświeżyć, no i niestety tak jest, że wtedy trochę hałasu i kurzu jest... musiała chyba podsłuchiwać pod drzwiami bo wyskoczyła i zadyma, że ma się nie wpier-da-lać (dosłowny cytat), że wielka pani, bo w obronie ciężarnej staje (tu mnie trochę znokautowało, bo nie zdawałam sobie sprawy, że to jakiś powód do wstydu stawać w obronie ciążarnych

) no i piepsyla tak chwilę. Kumpela jej powiedziała tylko, że lepiej, żeby do mnie z takimi tekstami nie wylatywała bo ja już nie mam tej cierpliwości co kiedyś a polemiki ze mną i tak nie wygra :-)
Mnie teraz ten babuch unika, trochę żałuję powiedziałabym jej kilka słów bo mnie wkurzyła maksymalnie.