reklama

Skórka na siurku

Ewelina.Be

Fanka BB :)
Mój syn ma skończone dwa lata i do tej pory nie schodzi mi skórka z siusiaka. Pediatra we wakacje powiedziała, że jeżeli do drugich urodzin napletek nie zacznie się odklejać, to da nam skierowanie do chirurga. Jutro mam teleporade i prawdopodobnie dostaniemy to skierowanie. Chciałam się zapytać czy któraś z Was miała taki problem z synem? Od razu wysyłają na zabieg czy może dają jakąś maść na to?
 
reklama
reklama
U mnie w przychodni jest o tyle dobrze, że te teleporady to tylko formalność i jeżeli faktycznie ktoś potrzebuje wizyty u lekarza to ma ją w ciągu 2 dni także pani doktor i tak zobaczy co tam się u syna dzieje
Myślałam że tylko teleporade macie i to już po skierowanie, przez telefon jednak ciężko ocenić czy to trudny przypadek. Może jednak maść by sobie poradzila
 
Skórka na napletku jest bardzo delikatna i podczas takiego naciągania może powodować pęknięcie i bliznę. Właśnie coś takiego się stało jak pani doktor starej daty podczas badania próbowała sprawdzić mojemu dziecku czy odkleja się napletek. Później przez tydzień syn miał problem z sikaniem, bo go szczypało. Jakbym stosowała się do rad babci, to mój syn od 3 miesiąca siedziałby obłożony poduszkami, a od 6 miesiąca jeździłby w chodziku. Teraz lekarze są lepiej wyedukowani niż w czasach naszych babć więc może właśnie to się zmieniło

Mój błąd, nie doprecyzowałam - moja babcia jest pediatrą z wieloletnim stażem, dlatego też stosowałam się do jej zaleceń ;)



Właśnie często jest tak, że matki nic nie robią z siurkiem, później idą do lekarza i lekarz na siłę odsuwa napletek, powodując ból i rany - kiedy matka sama, delikatnie, w kąpieli, kiedy skóra jest elastyczniejsza, odciąga napletek, raczej krzywdy własnemu dziecku nie zrobi, stąd moje zdziwienie, czemu takie teraz zalecenia...
 
Mam 2 Synów. U starszego nic nie robiliśmy w tym temacie bo kazali nie ruszać. Teraz ma 6 lat i gdyby nie historia młodszego Syna nie ruszalibysmy nic. Mianowicie młodszy Syn urodził się z tak duża stulejka że nawet moczu nie mógł oddawać. Siusiak robił się jak balon dziecko cierpiało płakało a pediatrzy uspokajali mnie że to fizjologiczna stulejka, że chłopcy się tak rodzą i nic nie ruszać, samo się odklei. Uważali mnie za matkę wariatkę, która chce gmerac dziecku. Tak było do czasu aż Syn (2 mc wtedy) nie zsikal się u lekarza i dopiero wtedy mi uwierzył że mam rację. U nas były jeszcze inne "przygody" i trafiliśmy do nefrologa. Lekarz przepisał nam maść, kazała smarować codziennie przez 5 minut takim ruchem okrężnym. Skórka "w oczach" się odklejała a Syn przy sikaniu przestał płakać i cierpieć. Przy okazji zapytaliśmy o starszego Syna gdzie temat nie był już tak prosty, bo był starszy i ta skóra była dużo grubsza. Po dosyć długim czasie udało się aczkolwiek mimo wszystko nacierpiał się trochę. Z opowieści nefrolog jak wygląda to u chirurga aż gęsią skórkę miałam, to chyba jakaś rzeźnia
 
To ja chyba na ogarniętego chirurga trafiłam. Nic nie robił na siłę. Chłopak nawet nie zapłakał. Pokazał co i jak, wszystko wytłumaczył.
Koniec końców obyło się bez sterydu (bo te maści to sterydowe są) i bez zabiegu.

PS. U nas też się balonik robił podczas siusiania.
 
Mój starszy syn (teraz 8 lat) miał zabieg w wieku 2,5 roku, ale u nas to była stulejka, załupek i przerost napletka. Na początku możesz stosować maść uelastyczniającą skórę (diplorene) i dopiero jak to nie pomoże to zabieg. Polecam próbować zrobić to nieinwazyjnie. Być może też urolog dziecięcy ściągnie skórkę jeśli będzie taka możliwość.
 
My też mieliśmy diplorene
Mój starszy syn (teraz 8 lat) miał zabieg w wieku 2,5 roku, ale u nas to była stulejka, załupek i przerost napletka. Na początku możesz stosować maść uelastyczniającą skórę (diplorene) i dopiero jak to nie pomoże to zabieg. Polecam próbować zrobić to nieinwazyjnie. Być może też urolog dziecięcy ściągnie skórkę jeśli będzie taka możliwość.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry