Synuś nas wczoraj zaskoczył. Zasnął po kapieli o 22 (dość późno, bo mąż o 21 wrócił z pracy i już poczekaliśmy na niego, szczególnie, że synek spał po południu) i obudził się dopiero po 5 (już było jasno!) Szkoda, ze to prawdopodobnie tylko taki pojedynczy epizod, nawet nie mam co się chwalić, bo pewnie dzisiaj będzie powrót do normalności...