Aschlee, byłam na placu zabaw z Olkiem i miał swoją wywrotke i dźwig, bawił się w piaskownicy grzecznie, a ja obok niego siedziałam. Rozmawialiśmy sobie i przyszła babcia z wnukiem i on zzaczął zabierać mojemu dziecku zabawki a Mały nie pozwalał na to. Babcia zaczęła komentować, że to takie wychowanie, ze dziecko powinno się dzielić z innymi.Powiedzialam jej, że jest jedynakiem, że zawsze rozmawiamy ze trzeba sie dzielić, z reszta wiele dzieci nie chce dawać zabawek, tym bardziej jeśli inne dziecko zabiera.Babcia w zachowaniu swojego podopiecznego nie widziała nic zlego, tylko to ze dzieci nie chciały się bawic. Parę razy w brał Alka zabawki, ale jak to dzieci na placu zabaw.Schowalam zabawke i poszłam na chustawke z Małym i jego wywrotka, a potem po zjezdzac na ślizgowe, wnuczek tej kobiety non stop podlatywal zeby zabrać zabawkę mojemu Małemu, bodaj pod chustawke a babcia nadal narzekała. Później przyczepiła się o zzabawkę, a na końcu Alkowi zachcialo się chodzić po "mostku do zjezdzalni" gdzie oni byli jak zobaczyła, że idę z synkiem to zaczęła wzdychac i stekacc, że "znów ten dzieciak", wiec się wkurzył. Zapytałam czemu wzdycha i non stop komentuje,przeciez to jest maluszek, że plac zabaw jest dla wszystkich, to co uslyszalam, ze powinnam zareagowac jak jej wnuczek chce zabawke to moj syn powinien mu ja dac.Moje dziecko 22 będzie mmiało3 latka i jest na tyle madrym chlopaczkiem, ze potrafi wyczuc, ze ktos jest do niego negatywnie nastawiony.Wzielam Olka i poszłam na płac kolo nas, pobawił się ok 330 min. Przyszła jakaś dziewczynka z psem, a ten pies wchodzi do piaskownicy, mówię grzecznie zeby zabrała psa, bo to jest miejsce dla dzieci do zabaw,a nie wybieg dla psów zżeby mogły załatwiać swoje potrzeby.Za 5 minut pies nawalił przy piaskownicy, spytałam "i co teraz?".Odwróciła się napięcie i poszła z tym psem.