hej
wpadlam dac znac , ze jeszcze zyje , ale juz ledwo co ...
od 2 dni u nas masakra :/
bylo juz upalnie caly czas i ledwo zywa bylam , ale teraz to juz przegiecie na maksa , to jakis kurka ukrop leci z nieba

wyjsc sie nie da ...
na balkonie w cieniu mierzone termometrem elektrycznym co zanirza sporo mam tylko 42 stopnie :/ w sloncu juz nawet nie da sie zmierzyc

jutro rodzinka S przybywa z chlodych rejonow to moze byc w ciezkim szoku , nie wiem jak ta babcia jego da rade tutaj byc ? dla starszej osoby nieprzyzwyczajonej to zabojstwo takie temperatury ... juz mi ich szkoda , my niby przyzwyczajeni , ale i tak ledwo zywi ..
wczoraj spotkanie z kolezanka i jej mala caly dzien

tez sie wymeczylysmy niezle , jedyne gdzie da sie lazic to CH , dobrze , ze mam pod domem
dzisiaj caly dzien zalatwianie i sprzatanie przed przyjazdem gosci ... jutro maja byc z rana jakos , jeszcze machne kurze i podlogi jak wstane i wsio
ide poczytam troche co tam u was
aha i znowu mnie nie bedzie pewnie za duzo przez jakis tydzien :/