KOtek ja tak miałam jak byłam w ciąży i Wiki mi dała popalić (zgaga, rwa kulszowa, bezsenność itp) tak że płakałam codziennie. I wtedy się dowiedziałam że koleżanka (daleka ale jednak) jest dokładnie na tym samym etapie ciąży, tyle że dziecko na pewno umrze jak się urodzi... Okazało się że ma poważną wadę żył czy czegoś podobnego, w każdym razie nic się nei da zrobić. Już więcej nie płakałam...
Ona nie zgodziła się na aborcję (dowiedzieli się w połowie ciąży). Urodziła tydzień chyba przede mną. Mała żyła 10 godz i zmarła jej na rękach...
Na pocieszeniem dodam że teraz znowu jest w ciąży, termin na podobny i też dziewczynka tyle że zdrowa.
Jakie male się wydają w takich sytuacjach nasze włąsne problemy...