Loreta
Przyjaciółki 2008
Ewciu kochana, Ty mi nawet nie przypominaj o badaniu nasienia mojego męża, to był koszmar, owszem po tygodniowych negocjacjach poszedł ze mną do lekarza, ale zachowywał się tak jakby go to nie dotyczyło, usiadł na drugim końcu korytarza nie odzywając się do mnie wcale. Ja musiałam podejść do rejestracji, podać jego dane, zabrać pojemniczek, przekazać mu, skierować do odpowiedniego pokoju, potem odebrać i odnieść z powrotem, naprawdę gorzej niż z dzieckiemWitajcie Kochane! Z facetami to tak już widać jest, prężą muskuły, leją "po gębach" jak trzeba, chwalą się podbojami, ale jak trzeba przebadać "męskość" to tylko anonimowo.Mój M to nawet nie chciał słuchać o możliwości pobrania żołnierzyków na miejscu, w laboratorium, żadne "komfortowe warunki, dyskrecja itp" do niego nie przemawiały. W domu, to i owszem, ale tylko tyle, reszta w moich rękach
![]()
Powiedzcie, czy tylko mój Pan M tak wydziwia, czy może to jednak typowe?![]()
Mój M to nawet nie chciał słuchać o możliwości pobrania żołnierzyków na miejscu, w laboratorium, żadne "komfortowe warunki, dyskrecja itp" do niego nie przemawiały. W domu, to i owszem, ale tylko tyle, reszta w moich rękach

Dzisiaj go nie ma, więc śmiało mogę poplotkować;-)
;-)
.