Ja też w pierwszej pracy czekałam na dobry moment na pierwsze dziecko, pracowałam tam 8 lat po powrocie z rodzicielstwa otrzymałam wypowiedzenie, teraz też mam pracę i pewnie też ja stracę mimo sporego stażu ale pracę mogę mieć nie jedna a wiek na dziecko niedługo bezpowrotnie minie.Mnie mąż nauczył tego ze mam patrzeć tylko na siebie . W poprzedniej pracy się martwiłam i czekałam z decyzja o dziecku , potem czekałam na umowę na stałe i podwyżkę bo lepiej w ciąży później , i tak 7 lat mi umknęło bo praca bo to bo tamto . Aż wkoncu pierdolnelam ta praca bo psychicznie już nie dałam rady. 3 miechy na wypowiedzeniu i znalazła się inna praca. Teraz mam spokój i mogę się zająć staraniami . Ale czasu już nikt mi nie wróci . Teraz tez ciagle badania bo pomimo ze mam owu jak w zegarku i mąż ma super wyniki nasienia to nie możemy zajść ;( i tak już od wizyty do wizyty żyjemy . Do końca roku inseminacja a potem zostaje in vitro . Nie będę dłużej czekać
ale kiełbasę też kupiłam.