Powiem wam, bo wszystko sobie tu mówimy mam dziś doła strasznego.... w poniedziałek poklocilam się z moim m. Poszło o mojego syna , który nie jest jego biologicznym ojcem. Uważam, że jest dla niego ostry i niesprawiedliwy. Oczywiście on zaprzeczył, w kłótni poszło kilka ostrych słów z jego strony nawet mnie mocno popchnął. Staramy się o wspólne dziecko . Jeden aniołek z przed 2 lat. Od poniedziałku się nie odzywamy. Ani rozmowy ani sms których dziennie było mnóstwo. Uważam, że on źle się zachował nie mam zamiaru przepraszać. Czasem mam ochotę spakować się i uciec. Eh.... niby taka miłość taki z niego ideał ...