Witam się dziewczyny porannie z kawką

U mnie dziś znów zapowiada się przepiękna pogoda...
Rita..No coś ty! Mam nadzieję że każda z nas będzie teraz testować ostatni raz, i razem będziemy wysiadywać na wątku na Lipcówek
Inis.. Dałam rade choc przyznam sie że było cięzko... streszcze wam moją historie.
Gdy miałam 16 lat zaczełam sie spotykać z chłopakiem (który wczesniej spotykał się z moją koleżanką)
To był największy błąd w moim życiu, gdybym wiedziała ze tak sie skończy nigdy w życiu bym się z nim nie spotykała, koleżanki sie ode mnie odwróciły żadna nie chciała ze mną rozmawiać( a ja młoda "zakochana")zaczęły sie wyzwiska w moją stronę, wytykanie palcami, jestem silna przyznam nie raz potrafiłam pobić starszego chłopaka...
szkoda gadać... I przyszedł 17 kwietnia dzień jak co dzień..
poszłam na wagary z przyjaciółka która się ode mnie nie odwróciła, i spotkałyśmy je poszły w to samo miejsce na wagary co ja... tak zleciał ciężki dzień, pamiętam jeszcze tylko tyle że siedziałam na schodkach z dziewczyną mojego kuzyna i się żegnałyśmy... Potem już opowiadała mi mama.
Obudziłam sie 4 dni później, byłam w śpiączce farmakologicznej, reanimowali mnie 3 razy. Wieszałam sie, wiem głupie dziś bym tego nie zrobiła, nawet nie wiem jak to zrobiłam. Serio.
Gdzieś napisałam pożegnalnego SMS do jednej z nich, że zakumały ze jestem tam gdzie spotkałyśmy się rano na wagarach.
To była opuszczona świniarnia. Leżałam na OIOM We Wrocławiu, potem 4 tygodnie na Oddziale zamkniętym czyli w Psychiatryku.
Wiem możecie sobie pomyśleć...
Jak poznałam Mojego m było ciężko, nie jemu tylko mi bo każdy pamiętał mówiąc kurde stary przecież ona miała próbę samobójcza, ale daliśmy rade, bo sie kochaliśmy.
Jak zaszłam w ciąże było ciężko, z moją mama nie aż tak ale gorzej z teściami...
Mam młodych tesciów

ale za to jak mąz powiedział im że bedziecie dziadkami:
-jak szybko zostaliście rodzicami tak szybko będziecie dziadkami.
Był krzyk ze będzie cięzko ale pomogą nam ile sie da...
I tak 24.stycznia,2011 urodziła sie Nadusia...
od samego początku była oczkiem w głowie teściów
przez pierwsze pół roku mieszkałam u rodziców... potem z moją mama miałam zgrzyty.
To tesciowie zaproponowali zebysmy sie przeniesli do nich... tez cięzko bo 2 pokoje a w domu tesciowie ja moj m Nadusia i 2 braci.
Ale jeden wyjechał na Studia i cąły czas mieszkał we wro.
i tak jak Nadusia miała 8 miesięcy, wiadomośc:
Ze dwie klatki z boku jest do sprzedania mieszkanie za 55 tys, ale do remontu w stanie tragicznym.
i tak sie zaczęło moj m jako ze nie miał zdolności kredytowej to teściowie wzieli z nim kredyt.
Rowny rok czasu remontowalismy, bo mąz jezdził w delegacje. Pisał prace licencjacka i remontował mieszkanie... zdrowia tez mnie troche kosztowało bo mielismy bardzo mało dla siebie.
W pazierniku rok temu sie wprowadzilismy... w czerwcu tego roku wzieliśmy ślub
...i Tak zaczynamy życ...Jak normalna prawdziwa rodzina
blueberry - no do rybki się nie przytulisz ale za to patrzenie jak odstresuje... jak miałam akwa to przyznam szczerze, że potrafiłam godzinami w nie patrzeć. Niesamowicie uspokaja. Aż mi się znów zapragnęło mieć rybole...
Racja! mam dwa

W sumie nie moje ale męza jedno 112 l jedno 30

Nadusia kocha karmić rybki
