Jutro mam nadzieje spotkać się z ginekologiem. Wracając pociągiem od mojej chrzestnej umierałam ze dwa razy. Tak bardzo bolał mnie brzuch. Chciało mi się płakać i rzygać z bólu. Gdy przyjechałam do rodziców, poleciałam do toalety, tam na podpasce zobaczyłam takie hmm jak śluz kluchy ze 3-4 wymieszane z dużą ilością krwi, prócz tego sama krew. Po tym przestał boleć mnie brzuch. Teraz to chyba mam normalny okres. Rozmawiałam z siostrą i powiedziała, że na początku jej ciąży też bolał ją mocno brzuch, bo jej wiązadła przy macicy były za małe, więc u mnie może być to samo. Pokazałam siostrze testy, stwierdziła, że kreski powinny być wyraźniejsze by mieć pewność bycia w ciąży. Spytała się o termin @, powiedziałam o podwyższonej tempce. Kazała mi iść do gina i dopiero ten ma zadecydować co było czego nie było etc.
Ciągle chce mi się ryczeć.