Hej kobitki :-)
Pyscku żoneczko :*
Miq dasz radę :-) niedługo Ci zostało.
Sil fajnie, że kuchnię zmieniacie chociaż to człowiekowi się nie chce na samo słowo remont. Też bym chciała, ale to nasze malutkie coś ehh, mało do działania....
Necia solidaryzuje się z Tobą, wiem jak w cholerę problemów jest ze chrzcinami. Na szczęście cały obiad przygotowali moi rodzice taki prezent od nich.
Ale po drodze odrzuciliśmy 2 chrzestne i jednego chrzestnego, siostra moja nie mogła bo po rozwodzie, kuzynka miała być, nie mogła bo dostała przymusowy wyjazd z pracy, przyjaciel Pawła miał być chrzestnym, nie mógł bo wysłali go na szkolenie nagle.
Ciągle załatwialiśmy papierologię bo coś nie tak. Na same chrzciny to mi brat się z bratową tak schowali, a byli chrzestnymi, że dostałam małego ataku paniki. Mały miał gorączkę powyżej 39 stopni i w nocy przed chrzcinami jechaliśmy na ostry dyżur. Spałam dwie godziny bo czuwałam przy małym. W kościele moja siostrzenica 15letnia zasłabła i moja chrzestna ją wręcz za fraki wyprowadzała.... ja musiałam też wyjść bo bym chyba ocipiała tam i gorzej by było. Mój brat z bratową nie mogli pojechać na obiad do rodziców bo ja przeziębiona mały chory więc nie chcieliśmy zarazić ich 2miesięcznego synka. Potem po prostu miałam dość, jeszcze przed wyjazdem się pokłóciłam z mamą, emocje wylazły ze mnie.
I bardzo się cieszę, że już jesteśmy po chrzcie....
Necia po prostu rób swoje, to Twoje dziecko prawda?
W ogóle tak mi wczoraj młody przylutował z główki w buzię, że polała mi się krew z dziąsła.... -.-