Hej kochane.
Chwile mnie nie było, ale ciągle o Was myślę i trzymam kciuki. Nadrobiłam zaległości i widzę, że ciągle walczycie i tak trzymać :*
A co u mnie?
W skrócie to tak średnio. Czułam i czuję się dobrze w ciąży, co chyba nie raz Wam się bez sensu tym chwaliłam, co niestety okazało się bardzo zwodnicze :-(
4 tygodnie temu poszłam na USG 3D i super... wszystko extra dobrze, synek rośnie jak na drożdżach i wszystkie parametry poprawnie.
3 tygodnie temu, pełna energii i uśmiechu na twarzy poszłam na wizytę kontrolną do mojego lekarza prowadzącego, a gabinet opuściłam już ze łzami w oczach i skierowaniem do szpitala :-(
Niestety okazało się, że moja szyjka macicy się skraca i jest zdecydowanie zbyt krótka jak na 25tc :/ Pojechałam więc do szpitala, badanie kontrolne oczywiście potwierdziło diagnozę, następnego dnia rano badanie przez ordynatora szpitala i szok ile w ciągu nocy się znów skróciła :/ Lekarz powiedział mi w skrócie, że gdyby nie trafiła do szpitala, to w ciągu dwóch tygodni na 100% bym 'urodziła'. Podjęto więc tak zwaną akcję ratunkową dla dzidziusia i dla mnie i jak narazie udaje nam się trzymać dzielnie synka w brzuchu. Teraz do końca ciąży 'tryb oszczędny' i mamy nadzieję dotrzymać chociaż do 36tc.
Teraz wiem jedno, że dobre samopoczucie w ciąży jest bardzo zwodnicze, bo moje ciało nie dało mi żadnego, ale to żadnego sygnału, że coś się dzieje nie tak i gdyby nie wizyta kontrolna i upierdliwość mojego lekarza prowadzące w rutynowej kontroli to skończyło by się to bardzo źle.
Więc tu są również moje podziękowanie dla mojego lekarza dr Irka i dla Magdy_88, która mi go poleciła.
A dla Was kochane mała rada, że po tym jak już zajdziecie w ciążę, czego każdej z Was życzę, to wybrać dobrego lekarza prowadzącego, który na każdej wizycie, która jest min. raz w miesiącu poza wywiadem ustnym zaprasza fotel i sam sprawdza sytuację + robi ewentualnie USG (w tym przypadku miałam i zew. i wew. i to na wew. dopiero było widać, ale wiem, że on to wyczuł już podczas badania na fotelu i USG było tylko potwierdzeniem i pokazaniem mi powagi sytuacji).