• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Pewnie że tak :-)) może zaczniemy od naszych historii.. dziewczęta nic tak nie pomaga jak integracja z innymi kobietkami po podobnych przejściach , ja mam już dwójkę odchowanych dzieci, jestem po rozwodzie już praktycznie 3 lata, a mam dopiero albo już 28... pierwszy raz poroniłam w wieku 19 lat, poronienie samoistne w 7 tyg, po 4 miesiącach zaszłam ponownie bez żadnych komplikacji i urodziłam zdrową córeczkę po 2 latach na świat przyszedł syn.. no i jakoś się kręciło, dzieci podrosły, mąż nas zostawił, więc po kilku nie udanych próbach wejścia w życie z nowymi znajomościami coś zawsze było nie tak.. i nagle Bóg dał mi fajnego, kochającego chodz upartego faceta z którym zapragnęłam mieć dziecko.. choć byłam na tabletkach to się udało, ostatni okres miałam 29 lipca, potem test i ciąża-6 tydz szczęście długo nie trwało bo choć byłam już w 14 tyg okazało się że rozwój zarodka zatrzymał się znów na 7 tyg!! Tym razem inaczej, poronienie zatrzymane, i 12 listopada miałam zabieg.. ciężkie chwile, płacz, rozpacz,depresja.. I marzenie o dziecku... ale również i lęk że znów coś pójdzie nie tak..
 
MotylkowaOna grunt że mamy siebie i wiarę w to że będzie dobrze :-)) ja pozytywnie patrzę w przyszłość choć wiadomo czasami nie idzie,, stresujące sytuacje życiowe nam to uniemożliwiają ale nic straconego, ja dzisiaj dostałam okres po prawie miesiąc po zabiegu i mam w planach starać się o dzieciątko w lutym , myślę że odczekam sobie te przysłowiowe "3 miesiące" i do roboty :-)) choć przetrzepałam na ten temat chyba cały internet, nie które dziewczyny zachodziły w ciążę zaraz po zabiegu nie mając okresu
 
Eska13 dokładnie tak jak mówisz, ja sobie to tłumaczę w ten sposób że natura sama wie co robi ale my kobiety tak już raczej mamy że szukamy winy w sobie, bynajmniej ja tak miałam, i katują się tym same wpadając właśnie w takie stany depresyjne.. Ja dzięki wsparciu swojego R. jakoś z tego wyszłam, choć On na razie nie chce słyszeć o dziecku bo wie jak bardzo to przeżyłam i nadal przeżywam.. Ale czytając Wasze wpisy jestem silniejszą kobietą i zostawiam za sobą przeszłość budując nowy domek dla mojej ukochanej fasoleczki która napewno zakiełkuje kiedyś w moim brzuszku.. Przyjmuje już kwas foliowy i zmieniam dietę na bardziej "owocną" ;)
 
wiesz jak u mnie jest.. poprostu ja mam nadzieje cichą ze ta wredna @ nie przyjdzie..

ja wiem różnie bywa. czasem jest fajnie a czasem poprostu nie da sie o tym nie myśleć.. ciągle przychodza myśli "co by było gdyby.."
 
MotylkowaOna życzę Ci kochana z całego serduszka żebyś była w ciąży i żeby @ nie przyszła do Ciebie.. a z drugiej strony zazdroszczę Ci że już zaczęliście staranka.. że Twój chce bo ja niestety nie mam takiej możliwości a przecież chłopa nie zmuszę do tego bo jak.. nie idzie.. no trudno, muszę być cierpliwa.. On nie rozumie że najlepszym lekarstwem na utratę dzidzi jest zajście w kolejną ciążę która mnie jak nic może uszczęśliwić ale z drugiej strony Go rozumie, że nie chcę żebym się rozczarowała w tak krótkim czasie .. Pozytywnego wieczorka moje kochane Wam życzę
 
reklama
czy on chce?? (nie rozmawiam z nim o tym bo nie umiem)chyba tak i chyba bardziej niż ja.. juz ostatnio gadał ze moze @ nie przyjdzie.. a jak mnie brzuch boli to juz gada ze chyba w ciąży jestem..strasznie to jest trudne dla mnie.. no ale cóż..on nie rozumie (albo rozumie wiecej niz ja widze)

ja jestem zdania ze co bedzie to bedzie i juz..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry