malgonia1
Fanka BB :)
Ale wiadomość! Pietrusia uda się tym razem, a leki pomogą! Nie wiem czy doczytałaś, jak miesiąc temu byłam u mojej ginki, mówiła że moje leki ( bo został mi Encorton i Pregnyl i zostawiłam u niej żeby dała komuś) już wydała i ciąża rozwija się! Babeczka ma taki sam zestaw co ja. Trzymam mocno kciuki! Przed Tobą nerwy, ale po 12 tygodniu odetchniesz. Ale się cieszę!!!
U mnie już 25 tydzień leci, nie wierzę! Chyba rozwija mi się cukrzyca. Do tej pory dietą wystarczała, ale od zeszłego poniedzialku cukry skaczą. Teraz dietą już jest bardzo rygorystyczna, czuję że dadzą mi insulinę, bo przecież jakieś weglowodany muszę jeść. Nie pamiętam już smaku czekolady
Jutro idę do gina, trzymajcie kciuki, proszę.
U mnie już 25 tydzień leci, nie wierzę! Chyba rozwija mi się cukrzyca. Do tej pory dietą wystarczała, ale od zeszłego poniedzialku cukry skaczą. Teraz dietą już jest bardzo rygorystyczna, czuję że dadzą mi insulinę, bo przecież jakieś weglowodany muszę jeść. Nie pamiętam już smaku czekolady
Jutro idę do gina, trzymajcie kciuki, proszę.
Ostatnia edycja:
??? w końcu noszę Twój brzuszek
ja w poniedziałek mam prenatalne... szczerze mówiąc to nic mnie nie cieszy...nie mogę się skupić na niczym... myślę tylko o tym badaniu teraz... gdzieś z tyłu głowy tli się nadzieja, że jest wszystko dobrze.... ale dziewczyny.. nikomu tego nie mówię... ale ja nie wierzę w to że urodzę to dziecko...żywe.... czasami czuje się tak jakby ciąża to był tylko stan przejściowy bez żadnych późniejszych konsekwencji w postaci żywego, płaczącego dziecka.... wiem to głupie... zwłaszcza, ze niektóre z was maja za sobą kilka poronień... a ja tu takie rzeczy wygaduję... ale to siedzi gdzieś we mnie i ciężko mi się tego uczucia pozbyć.... liczę na to, ze po USG połówkowym zmieni się wszystko... zmieni sie mój tok myślenia i emocje związane z ciążą... i w końcu zacznę się cieszyć... ale do tego czasu jeszcze kilka tygodni...