Witam, jestem dosc nie poradna w wypowiedziach na forach bo to dla mnie nowosc ale probuje wszystkiego co mogloby mi pomoc. Poronilam dzieciatko na przelomie8 a 9 t.c. poczatkiem stycznia tego roku. Mamy z mezem 4letnia coreczke wiec tym bardziej byl to dla nas szok. W czasie poronienia bylam sama poniewaz mazbyl w prcy. W czasie kazdego usg potwierdzajacego poronienie dostawalam niekontrolowanego placzu, nie moglam sie uspokoic, nie mialam tak naprawde nikogo bliskiego by porozmawiac o tymco sie dzieje, otaczajace mnie osoby uwazaly ze to nic takiego I zaczelamsama sie zastanawiac nadczy ze mna jest cos nie tak. Po wyjsciu ze szpitala duzo schudlam I zaczelam okropnie sie czuc fizycznie I psychicznie. Stracilam apetyt,obnizyla sie odpornosc, wlosy zaczelywypadac I nieustajacepoczucie ze to ja musialamcos zrobic ze sie tak stalo, ze cos wemnie jest nie tak. Jak na zlosc dookola znajomi maja albo oczekuja drugiego dziecka a mi przez sztuczny usmiech chce sie plakac, ale na sama mysl o ponownym zajsciu w ciaze paralizuje mnie strach przed poronieniem. Czuje rowniez ze nie przezylabym kolejnej takiej sytuacji...mam nadzieje ze komusbedziesie chcialo czytac ten monolog, bo juz sama nie wiem co robic.