reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

reklama
Podobno jak się ma przeciwciała we krwi, to niestety ale juz się poodbno nic nie da zrobić, jak są w śluzie to jakies tam szanse są. Nie znam się na tym, tylko tyle wyczytałam
zaciekawila mnie dyskusja na ten temat i poszperalam troche w necie. I znalazlam wypowiedz niemieckiego prof Michelmann, ktory jest urologiem i secjalista od leczenia nieplodnosci. Co prawda jest to wypowiedz sprzed 10 lat, ale moze nic sie nie zmienilo od tego czasu...

Antikörper gegen Spermien im Serum der Frau haben keine Bedeutung für die Fertilität. Antikörper im Zervikalsekret können, müssen aber nicht, die Schwangerschaftsrate beeinflussen. Eine positive Korrelation zwischen Antikörpern und Schwangerschaftsrate konnte nicht bewiesen werden. Spermienantikörper können also eine spontane Schwangerschaft NICHT absolut verhindern.
Spermienantikörper im Ejakulat können zu einer Störung der Fertilität führen, indem sie die Motilität der Samenzellen sowie ihre Fähigkeit zur Penetration im Zervikalmukus behindern. Weiterhin können sie die Akrosomreaktion und damit die Bindung der Samenzelle an die Eizelle beeinflussen.
ABER: Eine immunologisch bedingte Fertilitätsstörung ist erst beim Nachweis von mehr als 50% Spermien mit gebundenen Antikörpern wahrscheinlich.


Po polsku brzmi to mniej wiecej tak:
Przeciwciala antyplemnikowe w serum krwi nie maja zadnego znaczaenia dla plodnosci. Te w sluzie szyjkowym moga, ale nie musza jej zaburzac. Dlatego przeciewciala te absolutnie nie wykluczaja spontanicznego zaciazenia!
Przeciewciala w ejakulacie moga uniemozliwiac polaczenie plemnika z jajeczkiem przez to, ze zaburzaja mobilnosc i zdolnosc penetracji plemnika. Ale immunologicznie uwarunkowane zaburzenia plodnosci sa mozliwe dopiero przy wynikach ponad 50% (czegos tam).:tak:

Z tego co wiem prl jest nie refundowana.
Jak to nie?! Ja juz dwa razy badalam sie za free ze skierowaniem:tak: Bo chodze do gina na NFZ...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
zaciekawila mnie dyskusja na ten temat i poszperalam troche w necie. I znalazlam wypowiedz niemieckiego prof Michelmann, ktory jest urologiem i secjalista od leczenia nieplodnosci. Co prawda jest to wypowiedz sprzed 10 lat, ale moze nic sie nie zmienilo od tego czasu...


Po polsku brzmi to mniej wiecej tak:
Przeciwciala antyplemnikowe w serum krwi nie maja zadnego znaczaenia dla plodnosci. Te w sluzie szyjkowym moga, ale nie musza jej zaburzac. Dlatego przeciewciala te absolutnie nie wykluczaja spontanicznego zaciazenia!
Przeciewciala w ejakulacie moga uniemozliwiac polaczenie plemnika z jajeczkiem przez to, ze zaburzaja mobilnosc i zdolnosc penetracji plemnika. Ale immunologicznie uwarunkowane zaburzenia plodnosci sa mozliwe dopiero przy wynikach ponad 50% (czegos tam).:tak:

A to jest ciekawe. mój gin powiedział mi że mogę zrobić to badanie (mnie chodziło o te w śluzie) ale nie muszę bo nie jest mu to w tej chwili potrzebne. I że mam sobie nie wymyslać dodatkowych problemów. Pewnie miał racje.

Jak to nie?! Ja juz dwa razy badalam sie za free ze skierowaniem:tak: Bo chodze do gina na NFZ...

Naprawdę? A mi ktoś powiedział ostatnio że chyba nie refundują prl, ja zawsze płaciłam. A może to chodzi o tą z obciązeniem. Miałaś taką na nfz?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry