reklama

Stopa końsko-szpotawa

Magda, bardzo Ci dziękuję. Czyli te gipsy są konieczne. Bo ja już myślałam, że w Holandii to tak wszystko byle jak najtańszym kosztem.

Jednego się boję, że tu takiej łuski nie dostanę. Ale szyna chyba też jest dobra? Bo o szynie mówią mi tu od momentu jak się dowiedziałam, że Maks będzie mieć sks. Boję się, że będzie się wkurzał, że nie może nóżkami ruszać. Wiem, że nie będzie pamiętać ale zawsze się serce kraje, prawda?

Tak czytałam o tych szynach i wydaje mi się, że wózek chyba będę jednak też mieć za wąski... Szerokość rozstawu szyny też jest ważna? Bo ja myślałam, że tu bardziej chodzi o stópki. No, ale w sumie nie wiem dokładnie jak działa taka szyna więc...

I wiecie co... Ja jestem przygotowana, wiem, że Maks będzie mieć sks. Ale i tak się boję deprechy jak się urodzi. Jak sobie z tym poradziłyście? Jak możecie to proszę o rady...
 
reklama
holandia to nie taki zacofany kraj :) Gipsy beda na pewno nie sadze zeby wymyslili cos innego. Najwazniejsze zebys trafiła do specjalisty ktory zajmuje sie sks. Dla mnie to jest bardzo wazne. Co do szyny to u nas niestety szyna przyniosła odwrotny skutek :( Ania nie miala zadnych problemow z wyciaganiem stopy z buciak i niestety zrobil sie przykurcz i trzeba bylo jeszcze raz przeciac sciego :( U nas tak wygladała ta szyna http://www.vigo-ortho.pl/userfiles/image/lightbox_produkty/Tibax.jpg Troche za malo i za słabo trzymała dziecku stope. Mumia na poczatku moze nie byc za weselo :( Musisz byc na to przygotowana ale moze sie mysle i Twoje dziecko nie bedzie porotestowalo przy szynie. Ania u nas obrazila sie na 3 dni. Strasznie plakala. jedynie noszenie na raczkach dawalo jakies rezultaty i jej spokoj. Potem juz zaczela sie przyzwyczajac i bylo w porzadku. Na noc tez jej to zakladalismy, ale pozwalalismy jej zasypiac w samych bucizakach a potem dopinalismy szyne. Natomiast teraz jak bylisamy u lekartza to pokazal nam nowa szyne wyg;lada tak : http://med-orth.eu/Emo_Szyna_Denis_Browna-239.html buciki ma fajniejsze. Delikatne, wiazane co dla mnie jest rewelacyjne bo dziecko nie tak łatwo bedzie mogło wyjac nozke z bucika. Tak naprawde nawet moze w tej szynie zaczazc stawac i nie bedzie mu przeszkadzało
 
Co do wozka my szukalismy ze sztywna gondola. kupilismy Mutsy. Ania spokojnie miescila sie do wozka z szyna. Rozstaw miala chyba 23 miedzy srobami. (gdzies o tym na forum pisalam) a odwiedzenie stopy na 30% :) Szyna pomaga utrzymac stope w odpowiednim ulozeniu aby nie wracala do ustawienia z sks.
 
Ja nie wiedziałam, ze Ania urodzi sie z sks. U mnie nic na usg nie wyszlo :( Dla mnie to lepiej bo jak znam siebie to pewnie urodziłabym jeszcze tego samego dnia a tak to donosiłam ja spokojnie do konca i tylko i na cale szczescie miala sks :( Bylo mi bardzo cieko. W szpitalu jakos bylam spokojna. Trocjhe mi lekarze tłumaczyli o co chodzi., Natomiast jak wrocilam do domu i zaczelam czytac o tym w necie to wyłam przez 2 dni. Najbardziej przerazal mnie zabieg przeciecia sciegna pod narkoza. Cos okropnego. Zakladanie i zdejmowanie gipsu to nic nie boli takze Ani to nie przeszkadzalo. A ja przy niej musiałam byc bardzo dzielna, zeby nie czula mojego strachu :) W szpitalu tez bylam przerazona. rozmowa z anastezjologiem byla dla mnie bardzo ciezka :( to jak odprowadzałam ja pod sale operacyjna bylo tez trudne. Czekałam na noa z uteskieniem. Sam zabieg trwa 5 minut ale dziecko przywoza do matki po godzinie. Najlpierw przygotowuja do narkozy ptem samo przeciecie zalozenie gipsu no i sala wybudzen. Dlatego trwa to godzine. Pitem dzieciatko wraca do Ciebie. Musisz utrzymywac noge z gipsem wyzej aby nie wytrwarzalo sie cisnienie.
Przepraszam Cie za błedy albo literowki ale przy Ani jest strasznie ciezko cos napisac :)

Jak masz jeszcze jakies pytana albo jest cos nie zrozumiale dla Ciebie to pisz smialo :)
 
Witam...
JA mam wrażnie czasami ,że internet to jakieś przekleńśtwo tyle się można naczytać,że człowiek popada w paranoje bynajmniej ja tak mam co bym nie przeczytała o jakiejs choobie to zaraz ja mam i wogole wiem to głupie:)nie powinnam tyle czytać ale to silniejsze ode mnie...

Dzisiaj do mnie dotarło,że nie mam jeszcze nic dla swoich dzieciaków dosłownie nawet jednej pary śpiochów jakaś taka jestem przesądna z tymi wyprawkami,ale z drugie strony jak mi później przyjdzie kupić wszystko na raz to chyba zbankrutuje nie jest u nas jakos zle z kasa ale przelewac tez nam sie nie przelewa....

Tak czytam co piszecie o tych wózkach i jestem przerażona z wózkami bliźniaczymi wogóle jest problem a jeszcze z tą szyną to ogóle może być nie ciekawie...

Ja chyba też wolałąbym nie wiedzieć o wadzie chociaż z drugiej strony...nie wiem
ale 4 miesiaće przed rozwiązaniem na taką wiadomość zdecydowanie za wcześnie...mam tylko nadzieję,że nic gorszego już mnie nie spotka i innych wad nie będzie bo o tyle o ile z tym jakoś sie pogodze to więcej nie zniose poprostu to wiem...;/


Zaczynam się zastanawiać jak powiedzieć o wazie teściom to naprawde dziwni ludzie i reakcja jakiej się spodziewam miła nie będzie...zaraz zaczną się gadki,że to pewnie przeze mnie itp,itd ,ale już postanowiłam ,że eśli usłysze cokolwiek obraźliwego wyrzuce za drzwi i powrotu nie będzie....dobrze ,że chociaż mojemu mężow daleko do mami synka i zarz z przeproszeniem suchej nitki na nich nie zostawi...

mumia ty już nie długo będziesz miałą swoją kuszynkę i będziesz mogła zacząćdziałać
zazdroszcze:)
 
Magda, współczuję tej operacji pod narkozą... Mnie tu mówili, że dają jakieś znieczulenie miejscowe, że nie trzeba dziecka usypiać. No, zobaczymy. Nerwów nie zazdroszczę...

Co do szyny, to tu dają chyba tą co pokazałaś jako drugą ale nie wiem na 100%.

Marta, ja też się bałam czy nie będzie jakiś innych komplikacji dlatego zrobiono mi punkcję wód płodowych. Wszystkie chromosomy wyszły dobrze więc teraz wiem, że to "tylko" sks.

Co do teściów... To mnie aż trafia jak czytam coś takiego, strasznie ci współczuję, we mnie się zaraz bunt rodzi, na jakiekolwiek słowo krytyki pod moim adresem bym odpowiedziała, że tak, moja wina bo ćpam, piję, palę i puszczam się w burdelach, a jak się komuś nie podoba to niech spada za drzwi... Ufff, poniosło mnie. Zawsze mi się ciśnienie podnosi jak sobie wyobrażam takie coś. Moja teściowa też jest dziwna ale na szczęście jak usłyszała co się dzieje to normalnie zareagowała, może u ciebie też będzie normalnie, tego ci w każdym razie życzę. Daj znać jak poszło.

No, dziewczyny, jutro mam wizytę u lekarza, szkoda tylko, że moja lekarka akurat sobie wyjechała na pięć dni do Lionu i przyjmie mnie kompletnie nieznany mi lekarz... Nie wiem jak z nim pójdzie. Ale chcę się zapytać czy w weekend pediatra-neonatolog i ortopeda mają dyżur w naszym szpitalu (bo różnie w Holandii bywa, uwierzcie mi). Mam wrażenie, ze zawsze musi być jakiś lekarz dyżurujący i jak się da to się umówię na sobotę na poród (oksytocyna, zastrzyk i już). A jak się nie da i wytrzymam to na wtorek już z moją lekarką. We wtorek mamy rocznicę ślubu więc było by miło, śliczny prezent w postaci małego brzdąca :)

Marta, co do tej "kruszynki" :)
Moją "kruszynkę" szacują na około 4 kilo... Mam nadzieję, że nie więcej :)

Pozdrowionka dziewczyny :)
Za wszystkie trzymam kciuki!
 
Mumia tutaj niektorzy lekarze takze stosuja czasowe znieczulenie plastrami "emla" ale tak na dobra sprawe nie wiem czy wolałabym plastry :( na zywca przeciac dziecku sciegno... to nie dla mnie :(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry