Cześć dziewuszki, wczoraj wróciłam z Egiptu, powiem Wam, że to nie był udany wyjazd, hotel fajny, ale byłam już trzeci raz w Sharm El Sheikh i chyba mi się po prostu znudziło.
Poza tym ostatnią bym o to siebie podejrzewała, ale złapała mnie 'klątwa Faraona', męczyłam się parę dni, jedzenie mi nie smakowało, masakra. Przez 3 dni do wyjazdu przeważnie leżałam i odpoczywałam w pokoju, bo przemęczyłam organizm strasznie tą chorobą i zauważyłam jednorazowe, lekkie plamienie.
Także żaluję wyjazdu, no ale cóż bilety były kupione i trudno, widocznie tak miało być.
Napiszcie mi proszę, czy wydarzyło się coś ważnego, co mnie ominęło :-) Bo nie nadrobię tylu stron zaległości.
Mam pytanie, bo wróciłam przed chwilą od ginekologa, starszy pan i nie wiem, czy on jest mało ogarnięty, czy są po prostu powody do niepokoju.
Mojego ginekologa mam umówionego na 22 czerwca, ale z obawy o to plamienie poszłam dziś do innego i niepotrzebnie, zapisał mi luteinę (to może jedyna korzyść)
Ale na USG uznał, że to 6 tydzień.
Ogólnie mało było widać, był zarodek, pan się marszczył... ja w stresie i powiedział, że skoro bolą mnie piersi czyli mam objawy ciąży, wszystko jest ok i mam przyjść za 10dni i wtedy może zobaczymy serce, bo teraz płód jest za młody. Tętna nie było, martwię się. I dlaczego szósty tydzień wolałabym ósmy :-)
Powiedzcie proszę jak to było u Was, bo potrzebuję otuchy.
:-(