Witam się kochane,
CZuję się lepiej, choć w momencie wstawania z łożka dzisiaj bym zemdlała, widziałam ciemność i tyle, mąż mnie wziął pod pachę i jakoś przetransportował, żebym doszła do siebie - echh te hormony.......
Kobietki nie odniosę się personalnie, choć czytałm Was ostatnio, ale trzyma mnie stale jakaś taka migrena, że tego się opisać nie da...w pierwszej ciazy nie narzekałam na nic takiego.......Wczoraj wyyyłam, ale stwierdziłam, że jak do rana nie minie to wezmę apap, mimo wszystko do 13 tc unikam wszystkiego.......
Kobietki, które miały ciężki poród - pamiętajcie, pierwszy poród jest inny niż kolejny......Ja pierwszy miałam bajeczny, cudowny, jedyny..........i liczę na to, że kolejny gorszy nie będzie, czemu ma być? Trzeba być pozytywnej myśli, a jak będzie to już nie ode mnie zależy............
MAmaAga Współczuję utraty maluszka w 40 tc...........nie jestem w stanie opisać tego, co czułaś, nie jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazić....poczuć, a jak staram się jakoś empatycznie myśleć to słabo mi się robi i ciarki mam na plecach........przede wszystkim gratuluję Ci wytrwałości, pozytywności po tym wszystkim i liczę na to, że Bóg nigdy nie powtórzy swojego - dziwnego czasem planu, wobec Waszej rodziny........
Matka Ewa -

pamiętaj, że nie jesteś sama, że Twoja fasoleczka może niebawem ponownie zamieszkać w brzuszku, że być może lepiej tak, skoro coś tam nie funkcjonowało tak jak trzeba............Tulę Cię mocno.......
Martinek ciesze się, że już troszkę lepiej, leżakuj kochana........
Mysiak, a Ty nadal bądź dobrej myśli.............bo musi być dobrze!