Ona ogólnie wszystkim opowiada że zajmuje się moimi dziećmi żeby nie zajmować się swoim schorowanym ojcem... No ale moich dzieci nie widziała na oczy już dawno. Jak ja poprosiłam raz w ciaży o pomoc to nie miała czasu. Ogólnie nie dzwoni, a ja mam ja gdzieś. I nagle od kilku dni dzwoni czy już rodze bo oni czekaja... A ja jej na to że m jest cały weekend na uczelni od rana do wieczora jej odp że musi on być więc pod telefonem i że jest ślisko na dworze więc jak chodzę to mam uważać ( sama dobrze wie że praktycznie od grudnia sama nie wychodzę, a do sklepu mam prawie 2 km więc nie jestem w stanie po zakupy bez auta iść) no i oczywiście się rozłaczyła szybko bo bym ja jeszcze poprosiła o pomoc.
Jak mnie denerwuje bo jest taka pania Dulska, kłamie wszytkim, że jest wspaniała babcia a nawet nie wie jak wnuki wygladaja. Szkoda słów, m jest przykro że sa teściowie tacy wredni, ale cóż, niech nie licza że ktoś im na starość tyłek podetrze....