reklama

Styczeń 2014 :)

Witajcie Kochane,
Weszlam tylko zameldowac, ze za 3 godz wychodzimy do domku :) czujemy się dobrze, cycujemy i jestem przeszczesliwa. Jak się w domu ogarniemy to wejde i ponadrabiam, bo bardzo mi za Wami teskno.
Za te z Was, ktore ciagle w dwupaku 3mam mocno kciuki!
 
reklama
Fifka to ja i tak zazdroszcze tych 6 godzin w ciagu bo moj maly to spi po 2, maksymalnie 3 godziny i wstaje na jedzenie i tak przez cala noc i nic nie umem z tym zrobic, bo smoczka wypluwa wiec nie zatkam mu nim buzki zeby zasnal na nowo, lezy i steka i ciagnie rączkę wiec trzeba wstac i karmic:), no tylko te 2 godziny pozniej bez snu to kanal
 
Jej, wreszcie mam czas żeby coś skrobnąć. Jak wiecie mieliśmy sytuację podbramkową. W 33tc (dokładnie 6.grudnia) rano dostałam krwawienia, więc szpital tam spędziłam 5 dni, zastrzyki na płucka dziecka, magnez i krwawienie ustało, szyjka skrócona ale zamknięta, chociaż niektórzy lekarze mówili, że rozwarcie na opuszek. W domu nakaz leżeć, a tu Ola żywe srebro, więc zapadła decyzja że leżę u moich rodziców (10 min. od mojego domu), a Ola zostaje z tatą i dochodzącą teściową. Jak nikt nie widział to wyłam za Oleńką, a każda prawie rozmowa telefoniczna z nią też kończyła się łzami. Potem już było lepiej. Ale cóż, musiałam leżeć chcąc urodzić zdrowe dziecko bez konieczności inkubatora. Przez ponad miesiąc czasu wisywałam moje dziecko 2 razy w tygodniu po 3-4 godziny. Byłam zdziwiona ale Olka okazała się nad wyraz dorosła. Zrozumiała, że mama musi leżeć, żeby siostrzyczka urodziła się zdrowa. Ani razu nie zapłakała. Jak wróciłam z Amelką do domu to dopiero zrozumiałam, że jednak tęsknota z jej strony była ogromna.
Sama cesarka ok, dotrzymałam do zaplanowanego 15.01. Jestem szczęśliwa, że obie córy są już ze mną i dumna z mojego M, że tak dobrze sobie poradził w trudnej sytuacji. Wiem ile cierpliwości musiało go to kosztować.

Dzień przed wyjściem ze szpitala mój M zadzwonił, że Ola przeziębiona, więc lekarz i nakaz rozdzielenia sióstr na parę dni. Wróciłam w sobote do domu a Olkę teściowie dopiero w środę wieczorem przywieźli. Cały czas jeszcze drżę, żeby Amela niczego nie chyciła, wsłu****ę sie w każdy szmer i latam z termometrem. Wiem, że trochę świruję ale tak bardzo nie chcę żeby się czymś zaraziła. Cycowanie nie wyszło zupełnie, pełna posucha w mojej mleczarni, więc wiem że tych przeciwciał odpornościowych ma mniej. Wczoraj mój M jeszcze obwieścił, że ma jakiegos śpikora, więc nerwy na postronkach i już 10 kg do tyłu w stosunku do ostatniego pomiaru w ciąży. Ech, życie. Trzymajcie kciuki za zdrówko Amelki.
 
Dona mój też smoka nie lubi... ale znalazłam na niego sposób! Kupiłam glukozę w proszku i jak marudzi i wiem ze nie jest głodny maczam w niej końcówkę smoczka i daje mu do buzi. Robi mu się słodko i wtedy zajmuję się tym smoczkiem. Bardzo często przy tym zasypia. Dla mnie to zbawienie bo inaczej będzie płacz i tylko cyc go uspokoi a jak ssie to przecież pije... przejada się i znów jest płacz - cyc - i tak w koło. Glukoza nie szkodzi. Nawet w szpitalu po porodzie jadą dzieciom wode z glukozą do picia.

Co do spania to jednak wolłabym żeby spał te 6 godzin od 11 do 5... jak to robił po narodzinach... nie wiem czemu tak mu się to przesuneło...


Grodnióweczka
witaj w domu!!! Kciuki zaciskam zeby mała nic nie złapała od siostry... wierzę ze się bardzo martwisz...
 
Hej powoli wracam do żywych :) tzn tych mniej płaczących choć przyznam że już tylko pokwile 3-4 razy dziennie to już nie non stop prawda ?? ;)
Życzę wszystkim udanej niedzieli !! I naprawdę aż sie wierzyć nie chce ile mamy dzieciaczków :)
 
reklama
Pustiszi , Grudnioweczka witajcie wsrod zywych:)

Moj smoka tez nie lubi. Ogolnie nie wiem jak go przestawic . Od godz tak 15 to spi ze na kapiel go musze budzic, A potem noc kazda kiepska. Najgorzej jak wstanie tak 1, 2 w nocy tak juz do 5.30 nie spimy

Filipek to przeciwienstwo Natasia :P Jak przy Natasiu malym sie nudzilam , tak przy Filipie nie ma kiedy zjesc jak czlowiek :P
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry