hej kochane!;-)
noc niestety byla straszna... katar meczyl synka i ciagle sie wiercił..az tak bardzo,ze w poprzek łóżka spał praktycznie i ciagle musialam go poprawiac... poza tym co 1-2godz budzil sie zeby jesc albo ciumkac cyca- nie wiem bo nieprzytomna bylam...
ale dzieki Bogu juz jest lepiej z płaczem...spi teraz juz 1,5 godz, spokojnie i twardo. jak sie obudzi to juz nie krzyczy tylko pomarudzi- wiec chyba to skok byl przez te pare dni...
dziewczyny mam jeszcze pytanie:
zauwazylam zaleznosc pewna z tym czestym jedzeniem Arka a moja dieta... ostatnio troszke pryszczykow maly dostal na twarzy to zrezygnowalam ze wszystkiego oprucz chleba z wedlina chuda i kurczaka gotowanego i wlasnie wtedy Arek zaczał płakać i domagac sie czesciej cyca, no i sikac tyle,ze przesikuje pampersa, ciuchy i łózeczko...
Mozliwe,ze ta dieta "odchudzila" mi pokarm ze skladników? i mlody ciagle glodny jest? czy znowu jakis kryzys laktacyjny jest?