Hello,
u nas pogoda w weekend nie taka zła, za to dzisiaj masakra jakaś. Ziiimnoooo. Współczuje tych ciężkich dni i nocek. U nas nie ma reguły, dzień czy noc, coś ciężkie być musi. Jak dla mnie to ewidentnie skok daje nam popalić. Tu Szymon jest fajny, wesoły, wszystko ok aż serce rośnie a nagle coś się dzieje, wpada w krzyk przeraźliwy i jakby nie wiedział gdzie jest i co ma czynić. Ostatnio tak przed karmieniem wpadł w szał, głodny a jakby nie wiedział co z piersią robić ma, wrzask przeraźliwy no masakra. A chwilę później znów wszystko ok.... Więc jak czytam, że w czasie skoku można mieć wrażenie, ze dziecko się "cofa" to tak, mamy takie momenty.
Nisiao, mam nadzieję, że okaże się, że obawy Twoje się nie potwierdzą.
Inomama, z ta randką... no przykro mi, no...
Pustiszi, buziaki dla Niklaska z okazji 4 miesiecy

I kurcze z tymi włosami mnie ruszyło. Do fryzjera chcę! Lub do rossmanna chociaż po farbę

Siva, współczuję. Ale już chyba z tydzień minął, co? A jak będzie fajnie jak M. wróci...

Tamtusia, to pewnie przejściowe przez skok, choć eksperyment z mm pewnie nie zaszkodzi.
Ania, z siadaniem to jakbym o moim Młodym czytała... i jak tu się przeciwstawić? Niechże dziś spokojniejsza będzie.
My dziś do alergolog jedziemy. Mam nadzieję, że nam dopomoże.
Czas uciekać, może jeszcze uda mi się wziąć prysznic zanim się obudzi ;-)