Mi zezarlo moj wpis. U nas marudzenie ciag dalszy. Mi sie wydaje ze jest gorzej. Jeszcze sie naczytalam o nerwicach i niemowlakow i juz schizuje. Ale taka prawda ze dluzej niz 3 minuty sie nie zajmie niczym bo zaraz placz a jak sama zostaje to ja biegne na siku a jak wracam juz marudzi. Ehhh.
Jakos inaczej widzialam te moje Macierzynstwo i jest mi wstyd ale jakos jestem zawiedziona. Myslalam ze to najpiekniejszy czas bedzie jak jest taka malutka.

straszny problem jest z zaśnięciem. Trzeba z nia skakac na pilce a i tak placze az padnie. Czasem przy cycu jej sie zdazy zasnac....
Dzisiaj probowalam tej metody na nauke samodzielnego zasypiania. Ze odkłada sie do łóżeczka zostawia na 3,5,7 itd.minut. nawet jak placze( a darla sie niesamowicie) przyjsc uspokoic i odlozyc. Ale peklam juz przy trzecim uspokajaniu. Juz od tego placzu zachrypla, byla mokra i purpurowa. Ta metoda nie jest dla mnie.
Jak juz zasnie jakims cudem ( obie jestesmy juz ostro zgrzane) to spi z 15 minut ,poruszy się, to ja lekko wybudzi i jeszcze spi a juz placze trze oczy i szarpie uszy . I od nowa skakanie na pilce albo cyc. Najgorsze jest to ze nie odpoczywa i nie regeneruje sil takimi nerwowymi drzemkami i sie zmeczenie kumuluje...
Przepraszam że o sobie. Czytam ale juz nie dam rady odpisac kazdemu ( a i tak pewnie zje moj post)
P.s Dona ja Ci poprasuje w zamian za posiedzenie z terrorystka moja mała
