Dona: moja córa przechodziła ospę lekko - miała może z 10-15 krostek i to wszystko, ale miała na czole ze dwie i jedną sobie zdrapała. Po roku nie ma śladu nawet - wszystko się zagoiło, a też myślałam, ze blizna będzie, bo wyglądało średnio. A niczym nie smarowałam specjalnym.
Vinga: Mikołaj ma dwie dawki żółtaczki - więc szczepiony już na wszystko na co zamierzałam i co musiał. Jak pytają o szczepienia -a zapytali raz, jak do przychodni zapisywałam dziecko, to powiedziałam, że kardiolog nie wydał zgody - a karta szczepień jest u mnie w domu od początku i nigdy nikt jej nie otrzyma ode mnie - żadna przychodnia

dodatkowo mamy legalne półroczne odroczenie po operacji, wcześniej też nie było sensu, bo w czasie operacji miał kilkukrotne przetoczenia krwi + po operacji jeszcze dwa razy krew i osocze = ma krew od dawcy, więc jakieś przeciwciała ma, bo skoro jakieś 98% jest szczepionych to ma chłopak już coś od dawcy - i starczy

Zaś córka na nic nie szczepiona i nie choruje, a jak choruje to mamy świetnego lekarza bardzo oczytanego, jeżdżącego po konferencjach, który przyjmuje tylko i wyłącznie prywatnie i jest anty, więc zna nas doskonale i wszystko o moich dzieciach wie, bo nie raz i nie dwa sobie gadaliśmy o tym. Nie miałam i nie mam z tym problemów żadnych. Tylko to jest Wa-wa - wiem, że w mniejszych miastach jest trudniej. Tutaj nikt nikogo nie ściga i nie nęka. I dobrze. W końcu moje dziecko i ja decyduję;-)
Akuku: ja robiłam z czekolady, ale białej i dużo gorzej się pracowało z tą masą niż z tą plastyczną, ale smakowała dobrze, jak czekolada
