Hej!
Kasia, ale laba
Milusia, to suuuuper, że wszystko ok. Tylko nerwów się najadłaś...
Blanka, u nas na topie aktualnie puzzle takie z czuczu i naklejki.
Akuku, niezmiennie podziwiam, jak ogarniasz całą swoją gromadkę
U nas chorobowo. Maciek od piątku ma katar i kaszel (chyba ode mnie się zaraził bo nigdzie nie wychodził na dwór). W sobotę byliśmy u lekarza, niby w gardle i niżej nic ale w nocy miał trochę gorączki. Wczoraj pzyjechała teściowa bo miala się nim zająć dziś i jutro. I tak się pokłóciłyśmy, że juz pojechała a ja siedzę z małym na urlopie na żądanie. Najpierw nie dało się jej przetłumaczyć, żeby nie chodziła ba balkon palić, bo przecież wychodzi tylko na chwilę, co z tego, że małego może zawiać z tego balkonu. No a potem noż k... o 22 poszłam jej łóżko ścielić, a ona w tym czasie tak się dziko bawiła z małym, że miał całe plecy mokre i włosy... Ja tu na niego chucham i dmucham, żeby znów w szpitalu nie wylądować a ona tak sobie po prostu lekceważy wszystko... No bo co może mu się stać, jak się trochę spoci... no właśnie ja wiem, co może się stać, poprzednio wylądowaliśmy w szpitalu po tym, jak wyszedł na balkon dosłownie na chwilkę, to wystarczyło, żeby go zawiało... no i efekt, słuchajcie, nad ranem młody 39 stopni gorączki, aż cały się trząsł... super... a ona obrażona pojechała... to się pożaliłam
