Tina to super!
a ja przezylam, po prostu sobie odpoczywalam, a oni dzeonia: zaraz u Was jestesmy,wiec doznalam lekkiego szoku,bo ani nic do kawy specjalnie nie mialam.a dla mnie obojetnie jacy goscie ale zawsze jakies ciasto postawie, albo chociaz jakies dobre lody.
zrobilam im tez kawe, no i jakos poszlo.
oczywiscie musiala mnie tesciowa wnerwic tekstem: no naprawde mamy nadzieje,ze bedziecie miec syna. Myslalam,ze jej strzele, jaka nadzieje i co ja mam do powiedzenia? Powiedzialam im krotko,ze takich komentarzy nie chce sluchac, bo tak nie wypada mowic, przeciez nie decyduje sie o plci dziecka. No to tesc sie zreflektowal i rzucil,ze to prawda, tak nie wypada mowic, najwazniejsze,zeby bylo zdrowe.
Pomyslalam sobie a co jak bedzie dziewczynka? Juz sie nasluchalam, jak drugie dziecko bylo dziewczynka, ze nigdy nikt chyba nie urodzi jej wnuka.i jaka to szkoda, ze dziewczynka.Normalnie poczulam sie jak w Chinach.
a jak sie urodzila,to by sie zesrali za nia. Napewno jej powiem jak dorosnie, ze babcia i dziadek nie chcieli dziewczynki...
chyba zastosuje dla niej metody z obejrzanego przed chwila filmu o tesciowej z Jennifer Lopez